Jak kupować (za) mniej [część II]

Gdybym miała odpowiedzieć na to pytanie jednym zdaniem, to odpowiedziałabym: z telefonem w ręku (wiem, wiem – to równoważnik zdania). Raport Moniki Mikowskiej przygotowany we współpracy z TNS Polska w maju tego roku wykazał, że smartfonizacja w Polsce wyniosła 58%. Ta wartość jest równoznaczna z tym, że dzisiaj w kieszeniach Polaków w wieku 15+ znajduje się niemal 19 milionów smartfonów. Jest to dla mnie sygnał, że coraz więcej osób chodzi na zakupu z telefonem i super – moje rady komuś się przydadzą!

Dzisiejszy tekst jest kontynuacją I części „Jak kupować (za) mniej„.

Jak oszczędzać na zakupach?

20150516-20150516-IMG_8907

Stojąc przed sklepową półką z telefonem w ręku można sprawdzić:

  • oficjalny Fanpage marki – by poszukać krótkoterminowego bonu rabatowego (najczęściej można na nie trafić z okazji świąt: Halloween, Dzień Kobiet, Dzień Mężczyzn, Boże Narodzenie itd.)
  • stronę www marki – możecie szukać informacji o rabatach i promocjach na stronie głównej, ale również w zakładce FAQ i podstronie poświęconej newsletterowi (profity za zapisanie się do newslettera)
  • porównywarkę cen – od lat korzystam z Ceneo, którego zapewne nie muszę nikomu przedstawiać. Odkąd serwis posiada aplikację mobilną (została pobrana już ponad milion razy), niemal każdy zakup w sklepie stacjonarnym, poprzedzam porównaniem cen produktu w Internecie. Aplikacja Ceneo od niedawna posiada nową funkcję: możemy zapisywać w niej wszystkie karty lojalnościowe. To jeden z tych wynalazków, przy których żałuję, że sama na to nie wpadłam! Noszenie przy sobie dziesiątek plastikowych kart bardziej mnie denerwowało, niż faktycznie przekładało się na oszczędzanie – notorycznie o nich zapominałam. Możliwość zamiany plastikowych kart lojalnościowych na pozycje w wygodnej, intuicyjnej aplikacji koresponduje nie tylko z oszczędnościową częścią tego tekstu, ale również z tą o zakupowym minimalizmie. Oddaję głos zdjęciu:
20151006-_MG_5826


Przez ostatnie dwa miesiące testowałam ten sposób używania kart lojalnościowych. Ku mojemu zaskoczeniu nawet w małych sklepach, ekspedientki 50+ nie miały problemu z akceptowaniem i obsługiwaniem tej formy. Wprowadzanie kart do aplikacji jest bardzo intuicyjne:

1. Otwórz aplikację, wchodzimy w menu (trzy kreseczki w lewym górnym rogu ekranu)
2. Kliknij w karty lojalnościowe, a następnie dotknij niebieskiego plusika
3. Wybierz sklep, którego kartę chcesz dodać (bądź „Inna karta”, gdy nie znajdziesz interesującego Cię sklepu)
4. Kliknij zeskanuj kod karty – kartę połóż przed obiektywem telefonu tak, jakbyś chciał zrobić jej zdjęcie. Zostanie automatycznie zeskanowana.
5. Możesz dowolnie opisać kartę np. „-10 % na każde zakupy”

Dodatkowym atutem korzystania z aplikacji jest to, że teraz zawsze mam karty przy sobie – wcześniej nie chciało mi się nosić w portfelu pełnego zestawu plastików. Dopiero teraz mogę oszczędzać na ich posiadaniu, bo faktycznie mam okazję użyć ich więcej niż raz (w momencie wyrobienia).

  • kody rabatowe – poszukiwać ich możecie nie tylko w stronach dedykowanych gromadzeniu zniżek, ale również poprzez wpisanie w wyszukiwarkę np. „sarenza blog kod rabatowy” albo „ryłko kod rabatowy dla czytelników”. W ten sposób Google zaproponuje Wam linki do blogów, na których taki kod był publikowany.

Jeśli nie jesteście fanami nowych technologii, pozostają Wam stare – co nie znaczy, że mniej skuteczne – analogowe metody, które pomogą oszczędzać na zakupach. Może warto otworzyć się na nową markę, którą zaszufladkowaliście kiedyś jako nie dla Was? Zrobić rekonesans w konkurencyjnych sieciówkach, bo przecież nie jeden sklep oferuje obcisłe czarne rurki. W Zarze zostawicie 150 zł, w H&M 80 zł, a w Sinsayu nawet 60 zł byłoby grubą przesadą. Fakt, ten ostatni dedykowany jest młodzieży. I co z tego? Czarne obcisłe rurki, to po prostu czarne obcisłe rurki – nie dorabiaj do tego ideologii, kupuj tam, gdzie dostaniesz towar tej samej jakości taniej.

Kolejnym skutecznym sposobem na obniżenie rachunku za zakup rzeczy, które i tak planowało się kupić, jest obserwowanie forów internetowych/grup na Facebooku, gdzie pojawiają się rozpiski z terminami wyprzedaży. Co zyskujesz? Fakt, promocja nie jest większa niż ta, o której dowiesz się bezpośrednio w sklepie, ale dzięki monitorowaniu Internetu pod tym kątem, masz szansę załapać się na pierwsze godziny promocji, więc towary nie będą przebrane względem poprzedniego, niepromocyjnego dnia.

Poszukuj podobnych ubrań na serwisach aukcyjnych – sprawdza się szczególnie w przypadku sukienek, które wiele osób kupuje na jedno wyjście, a po nim sprzedaje za pół ceny. Na serwisy aukcyjne trafiają również nietrafione prezenty, bądź mało świadomie zakupione rzeczy. Najwięcej można zaoszczędzić, biorąc udział w licytacjach. Zamiast od razu ustawiać kwotę maksymalną, warto czekać do ostatnich moment aukcji – dzięki temu maksymalnie obniżamy końcowy koszt zakupu. Gdy licytujemy kilka dni przed zakończeniem aukcji, to kolejna osoba musi zaoferować wyższą stawkę za dany produkt. Lepiej poczekać z licytacją do końca aukcji, podać maksymalną kwotę, którą jesteśmy w stanie zapłacić dodając do niej 1 zł 01 groszy. Pomyślcie – ile osób wpisze „50 zł”? Ja nie wiem. Ale wiem, że będzie ich mniej niż osób wpisujących 51 zł 1 grosz. Złotówka nie robi najmniejszej różnicy, a często pozwala wygrać aukcję.

ceneo karty lojalnościowe

Do jakiego typu jest Wam bliżej – raz się żyje, nie będę sobie żałować czy może jeden kaszmirowy sweter jest lepszy niż pięć akrylowych? A może byłyście minimalistkami, zanim minimalizm stał się modny, a takie podejście do nabywania nowych rzeczy było po prostu przejawem zdrowego rozsądku? Chętnie poczytam o Waszych sposobach na oszczędzanie podczas zakupów – nie jestem w stanie zliczyć sytuacji, w których skorzystałam z Waszych sugestii w komentarzach. 

Partnerem tekstu jest marka Ceneo.