Dlaczego w moim portfelu zawsze są pieniądze

No, nie licząc sytuacji, w których akurat nie miałam pod ręką bankomatu. Nie jestem milionerem, ba nie jestem nawet na progu średniej krajowej. Szczególnie odkąd podjęłam decyzję o rozpoczęciu drugiego kierunku (dietetyki) – oferta edukacyjna wybranej przeze mnie szkoły prywatnej była zdecydowanie lepsza niż ta, którą proponował Uniwersytet Medyczny (na którym studiuję biotechnologię). Ale nie o szkolnictwie wyższym zamierzałam pisać (nie tym razem)! Przechodzę do rzeczy i zapraszam na post, w którym mówię jak oszczędzać pieniądze a przede wszystkim jak dojść do etapu, w którym po prostu się nas trzymają 😉

Moje sposoby na porządkowanie budżetu

segregatory

Ten temat można rozpatrywać w wielu płaszczyznach, jednak najbardziej popularne jest planowanie budżetu w skali roku lub miesiąca – dziś opiszę Wam tą drugą możliwość.

1. Uczciwie określić wpływy

Mam na myśli wykazanie wszystkich przychodów, bez pomijania zarobku ze sprzedaży ubrań na Allegro, premii, niespodziewanych prezentów. Po prostu wszystko! U mnie głównym źródłem utrzymania są hojni rodzice – bez ich pomocy zdecydowanie musiałabym pogodzić dwa kierunki i bloga z pracą. Oprócz przelewu rodzicielskiego 9 miesięcy w roku mogę liczyć na stypendium naukowe (choć nie gwarantuję, że po minionej sesji sprawa nie ulegnie zmianie). Nadal mam drobne wpływy z FM, jakichś pomniejszych sprzedaży używanych rzeczy na Allegro. Wszystko ma swoją komórkę w Excelu, która automatycznie sumuje wpływy.

2. Uwzględnić wszystkie wydatki stałe, które są absolutnie konieczne

W przypadku moim i Ł. środki na te cele trafiają na oddzielne (wspólne) konto przeznaczone właśnie do wydatków bieżących.

  • utrzymanie mieszkania (czynsz, Internet, inne opłaty)
  • paliwo/bilety komunikacji miejskiej
  • zakupy spożywcze – kwota solidnie zaokrąglona w górę
  • chemia gospodarcza (u nas ten wydatek odchodzi, zaopatrujemy się we wspomnianym FM group i za zakupy płacimy 10% wartości, resztę pokrywając rabatem)

3. Uwzględnić wydatki, które nie są niezbędne do przeżycia, ale do życia już tak

Czyli szeroko pojęte przyjemnostki:

  • kino
  • jedzenie na mieście
  • kosmetyki
  • ubrania (wydatki z tej kategorii planuję nawet z miesięcznym wyprzedzeniem, co ułatwia mi kontrolę nad szafą)
  • książki

4. Uwzględnić wydatki, które planujemy w przyszłości, a które wymagają bieżącego odkładania

W moim przypadku są to:

  • czesne za dietetykę  (5640 zł! za rok), które pochłania 100% mojego stypendium na biotechnologii
  • WAKACJE (mam wielką nadzieję, że Ł. dostanie 3 tygodnie urlopu i będziemy mogli wcielić w życie plan eurotripu ze znajomymi)

5. Zsumować wydatki i zacząć oszczędzać

Po zestawieniu punktu piątego i pierwszego widzimy ile pieniędzy mamy, na co wydajemy za dużo, a na który cel możemy przeznaczyć więcej pieniędzy. Posiadanie wiedzy na ten temat ułatwi planowanie budżetu i realizację długoterminowych marzeń. Dzięki temu prostemu zabiegowi zdecydowanie łatwiej będzie nam oszczędzać pieniądze.

SKĄD ONA NA TO MA!?!??!?!?!?!?!?!?!

hermnes birkin outfit
www.jemerced.com

Kiedy widzę liczne komentarze np. pod zdjęciem blogerki z luksusową torebką to najzwyczajniej w świecie wstyd mi za ludzi! Czasami wystarczy bardziej świadoma organizacja budżetu i pieniądze o dziwo się znajdą 🙂 Jeśli nie (szczególnie studenci) bez problemu można się postarać o dodatkową pracę i czas spędzony na narzekaniu pod czyimś zdjęciem, spędzić na zarabianiu pieniędzy lub po prostu podnoszeniu dotychczasowych kwalifikacji. Skoro dużo pracujesz, kontrolujesz wydatki, a wiecznie nie masz pieniędzy to może trzeba się zastanowić nad zmianą branży?

Jak oszczędzać pieniądze

oszczędzanie grafika

Każdy z celów długoterminowych (wspomnianych w punkcie czwartym) ma swoje oddzielne konto oszczędnościowe (uff, całe szczęście, że w ING za to nie płacę). W przypadku dietetyki jest to zwykłe konto oszczędnościowe, czasami przerzucam część pieniędzy na lokatę – raczej nie w celach inwestycyjnych, bo zyski są śmiesznie małe, ale po prostu ze względu na absolutną nietykalność zamrożonych tam pieniędzy.

390176_557656947583827_1759588443_n

Jeśli chodzi o to jak oszczędzać na wakacje polecam Dream Saver (również z ING) lub inne programy do niego podobne – jest jakieś symboliczne oprocentowanie, ale nie o to w nim chodzi – program pokazuje Ci bieżący stopień realizacji celu, można wybrać motywujące zdjęcie, przesłać stałe zlecenie przelewu. To całkiem przyjemny motywator, mi zdecydowanie pomógł oszczędzać.

shopping nie pomoże ci oszczędzać
l02sacom.wordpress.com

Wszelkie nadmiary z kont na wydatki bieżące jak i na przyjemności regularnie pod koniec miesiąca przelewam na konto oszczędnościowe (odpowiednio wspólne i moje prywatne). Na oszczędnościowym koncie prywatnym leżakują też pieniądze, które są różnicą między całkowitymi wpływami i przewidzianymi… odpływami 🙂 To konto oszczędnościowe jest swoistym kontem awaryjnym – na nieprzewidziane wydatki (no wiecie, np. super skórzane buty poszukiwane od roku za połowę ceny). Jednocześnie często przesuwam z niego pieniądze na cele podróżnicze.

jak oszczędzać na smartsaver

Świetnym, bezbolesnym sposobem na to, żeby zacząć oszczędzać pieniądze jest Smart Saver (bądź występujące pod inną nazwą niż w ING skarbonki). Zamysł jest taki – zaokrąglenie kwoty, za płatność elektroniczną lub przelew zostaje automatycznie przerzucane na konto skarbonkowe. Może to być zaokrąglenie do 5/10 złotych lub procent od kwoty transakcji bezgotówkowej. Tylko z konta “na życie” udało nam się odłożyć około 500 złotych od maja 🙂

JAK OSZCZĘDZAĆ PIENIĄDZE ZAMIAST WYDAWAĆ NA SŁODYCZE

Teraz pora na mój prywatny patent z korzyścią dla portfela i… figury. Jeśli siedzę sobie w domu i przejdzie mi przez myśl zamówienie pizzy, wręcz już podchodzę do telefonu, żeby wykręcić ulubiony numer i… zrezygnuję, to pieniądze zaoszczędzone w ten sposób trafiają bezapelacyjnie do specjalnie stworzonej do tego celu skarbonki. Podobnie robię, kiedy w sklepie nie kupię czekolady, w restauracji obejdę się bez deseru itd. Skarbonka jest idealna, bo nie ma żadnego wyjścia awaryjnego – przepływ pieniędzy jest możliwy tylko od środowiska do jej wnętrza. To taka puszka, którą można otworzyć tylko tak, jak konserwę, a miejsce na wrzucanie pieniążków jest tak małe, że żadna pęseta się nie wciśnie!

Bieżące źródło inspiracji

michał szafrański bloger w jak oszczędzać pieniądze
www.wyborcza.pl

Czymże jest mój jeden post, wobec pracy tego jednego człowieka? Panie i Panowie, przed Państwem Michał Szafrański autor najlepszego bloga w sieci o tym jak oszczędzać pieniądze. Z Michałem nie znamy się osobiście, ale nie przeszkadza mi to w tym, by szczerze docenić jego Internetową działalność. Facet ma ogromną wiedzę na temat zarządzania domowymi finansami a w ciągu roku zgromadził wokół siebie zaangażowaną społeczność stu tysięcy czytelników (choć teraz jest ich pewnie zdecydowanie więcej). Michał całkiem niedawno, przygotował swoiste kompendium wiedzy o oszczędzaniu do pobrania za darmo. Polecam serdecznie!

Po co to wszystko?

Wszystkie te patenty umożliwiają mi spokojne życie. Nie muszę się martwić, że dwudziestego dnia miesiąca obudzę się z ręką w nocniku. W wieku dwudziestu jeden lat dzięki ogromnej pomocy rodziców, ale i samozaparciu (potrzebne przy pracowaniu na stypendium) i zaradności (stałe wyszukiwanie sposobów na powiększenie zasobności portfela) mogę sobie pozwolić na wyjście do dobrej restauracji, kina, wyjazd na wczasy, kupno laptopa czy cieni do powiek za 100 złotych (co przeżywam do dnia dzisiejszego). Wszystko o czym piszę wykształcili we mnie rodzice, którzy budując dom woleli robić to przez pięć lat niż wziąć na ten cel kredyt. Ci sami rodzice nigdy nie spełniali moich zachcianek “od tak” na wszystkie musiałam zasłużyć i znać wartość pieniądza finansującego moje widzimisię (nie dotyczy taty, któremu czasami zdarzało się uginać pod córeczkowym urokiem). Jak to ładnie ujęła Segritta, mam mentalność bezkredytową.

Jestem ciekawa jak odniesiecie się do tego tekstu – od wielu znajomych często słyszę, że żyje się tylko raz, że powinnam wyluzować i że kwestie finansowe mają w moim życiu zbyt duże znaczenie. Jednocześnie znam wiele osób, które niezależnie od tego ile wpływów by nie miały… nigdy nie mają pieniędzy. Jestem ciekawa Waszej opinii po przeczytaniu tekstu no i Waszych sposobów na to, by oszczędzać pieniądze!

Zostaw komentarz

  1. Emilka

    Bardzo ciekawy post 🙂 Też uważam, że tak na prawdę nie ważne ile w danym miesiącu mamy wpływów to przy odrobinie przemyślenia i rozpisania sobie wydatków jesteśmy w stanie zaoszczędzić choćby symboliczną kwotę. I myślę, że trzeba właśnie znaleźć równowagę między przesadnym oszczędzaniem i odmawianiem sobie wszystkiego (bo życie jednak jest za krótkie :D), a rozrzutnością, która prowadzi w pewnym momencie pewnie doprowadzi do mnóstwa długów.
    U mnie w związku oboje z Łukaszem mamy taką naturę oszczędną, więc razem zawsze łatwiej oszczędzać i składać na coś.
    Teraz może być trochę gorzej z tym oszczędzaniem, bo jak nam się niedługo maleństwo urodzi to może być tak, że to co oszczędzimy będzie trzeba na nie zaraz wydać. Wiadomo z dziećmi tak do końca nie przewidzi się wszystkiego 🙂
    Ale mam jednak nadzieję, że uda nam się to jakoś ogarnąć i dalej będziemy sobie oszczędzać choćby symboliczne sumy 🙂

        1. Łukasz Ciesielski

          Na piwo trzeba się spotkać (albo coś innego, bo pewnie nie możesz), nie wypada tak przez Internet się poznawać 🙂

          1. Emilka

            Wy piwo, ja soczek 😀 Łukasz się wczoraj śmiał, żeby było sprawiedliwie to spotkamy się w połowie drogi 😛

  2. Emilka

    Bardzo ciekawy post 🙂 Też uważam, że tak na prawdę nie ważne ile w danym miesiącu mamy wpływów to przy odrobinie przemyślenia i rozpisania sobie wydatków jesteśmy w stanie zaoszczędzić choćby symboliczną kwotę. I myślę, że trzeba właśnie znaleźć równowagę między przesadnym oszczędzaniem i odmawianiem sobie wszystkiego (bo życie jednak jest za krótkie :D), a rozrzutnością, która prowadzi w pewnym momencie pewnie doprowadzi do mnóstwa długów.
    U mnie w związku oboje z Łukaszem mamy taką naturę oszczędną, więc razem zawsze łatwiej oszczędzać i składać na coś.
    Teraz może być trochę gorzej z tym oszczędzaniem, bo jak nam się niedługo maleństwo urodzi to może być tak, że to co oszczędzimy będzie trzeba na nie zaraz wydać. Wiadomo z dziećmi tak do końca nie przewidzi się wszystkiego 🙂
    Ale mam jednak nadzieję, że uda nam się to jakoś ogarnąć i dalej będziemy sobie oszczędzać choćby symboliczne sumy 🙂

        1. Łukasz Ciesielski

          Na piwo trzeba się spotkać (albo coś innego, bo pewnie nie możesz), nie wypada tak przez Internet się poznawać 🙂

          1. Emilka

            Wy piwo, ja soczek 😀 Łukasz się wczoraj śmiał, żeby było sprawiedliwie to spotkamy się w połowie drogi 😛

  3. Kingaa

    Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. W moim przypadku było tak: studiując dziennie, w mieście oddalonym od mojego rodzinnego miasta dzieliło mnie 100 km. Rodzice opłacali mi akademik, na życie, przyjemności zarabiałam sama weekendami (około 350 zł). Jakoś było, nawet dałam radę co nie co odłożyć na wakacje itd. Moja koleżanka dostawałam dużo pieniędzy od rodziców, a nigdy nie miała pieniędzy i nawet ode mnie pożyczała.
    Uważam, że aby chcieć oszczędzać musimy też mieć z czego. Skończyłam studia jakiś czas temu i nadal pracuję tylko weekendami (sytuacja pracy w moim mieście jest makabryczna), więc odkładanie w tym przypadku z 350 zł jest prawie niemożliwe… Jednak światełko w tunelu jest, wyjeżdżam z chłopakiem za granicę, bo to nasza szansa na zmianę życia (chłopak tez po studiach, bez pracy:( ). Do Twojego posta na pewno będę wracać, zarabiając ‘normalne’ pieniądze na emigracji 🙂 Pzd

    1. dr Lifestyle

      Faktem jest, że mam bardzo komfortową sytuację, bo pieniądze, które dostaję do rodziców wystarczają na przeżycie (według kryteriów z punktu o wydatkach koniecznych) i niemalże pokrycie czesnego na drugim kierunku. Mam ogromne ułatwienie w postaci bardzo wysokiego stypendium naukowego z racji studiowania na kierunku zamawianym. Oprócz tego mam sporo szczęścia i umiem wynajdywać lub nawet stwarzać okazję do zarobienia jakiegoś grosza. Mam nadzieję, że Ci się poszczęści a wyjazd pomoże w rozpoczęciu nowego, lepszego życia. Mocno trzymam kciuki i życzę powodzenia, mam nadzieję, ze Wam się powiedzie 🙂 Mam nadzieję, że kiedyś choć troszkę wykorzystasz wiedze zdobytą na studiach, żeby nie żałować zainwestowaneog czasu i pieniędzy!

  4. Gocha

    Ja bardzo często dostawałam to, co chciałam, więc pieniądze i inne pierdoły miałam na zawołanie. Szybko zaczęłam dostawać pierwsze kieszonkowe (100zł miesięcznie), które miało mi starczać na wyjścia ze znajomymi i jedzenie na mieście (ubrania nadal kupowali mi rodzice). Ale wychowali mnie tak, że pozwalałam sobie na wszystko, a mimo to pod koniec miesiąca miałam jeszcze 20-30zł na “czarną godzinę”. Teraz jestem na studiach i dostaję od rodziców pieniądze na mieszkanie, sama utrzymuję się ze stypendium i dodatkowo jestem w stanie odłożyć sobie pieniądze na wakacje czy ferie, bez odmawiania sobie czegokolwiek. Nawet jak wracam do domu to jakoś mi głupio brać pieniądze od rodziców, bo wiem ile ich to kosztuje.
    A sposób na oszczędzanie jest prosty: zastanowić się, “czy na prawdę potrzebuję piątej białej koszulki?”, albo “po co ćwiczysz, skoro teraz kupujesz czekoladę?” ;D

    1. dr Lifestyle

      Czyli podobnie jak u mnie – też miałam jak pączek w maśle, ale zawsze wiedziałam jaką wartość ma pieniądz i że rodzice nie biorą ich ze skarpety bez dna. W zasadzie wszystko czego pragnęłam (o ile było to rozsądnie uzasadnione, nie mam tu na myśli iPada, iPhone’a i iPoda w gimnazjum) prędzej czy później do mnie trafiało – z tym że na określonych warunkach 🙂 Jestem do dziś bardzo wdzięczna rodzicom za to, że nauczyli mnie szacunku do pieniądza. Umiem wydawać je lekką ręką, ale tylko wtedy, kiedy wiem, że mnie na to po prostu stać.

      1. Gocha

        Pamiętam jak w gimnazjum wymyśliłam sobie, że chcę lustrzankę. Przyszedł do mnie tata i powiedział: “jak dostaniesz się do (najlepszego w mieście) liceum, to kupię ci aparat”. Nie było dyskusji, zamiast ze znajomymi, szłam do książek – dostałam się do liceum, dostałam aparat 😉

        1. dr Lifestyle

          Dobrze, że mam tatę za wzór wszelkich cnót, bo zaczęłabym się w Tobie doszukiwać zaginionej siostry, z którą wspóldzielę płodziciela 😉

  5. Monika :)

    Puszkowa skarbonka, bez możliwości wyjęcia pieniazkow jest mega przydatna przy oszczędzaniu 🙂 polecam! 🙂
    Zbieraliśmy w niej zazwyczaj drobne, głownie poniżej 1, 2 euro… W ogólne ńie odczulismy, ze oszczędzamy, a dzięki temu mogłam sobie pozwolić na wyjazd razem z synkiem do Polski i zakup prezentu 18-stkowego dla brata 🙂
    Z samych 20-centowek mieliśmy ponad 40 euro 🙂
    Dodatkowo wkładamy tam pieniążki ze sprzedaży butelek plastikowych, mieszkamy w Niemczech, a tutaj jest kaucja za butelki .. 25 centów za butelkę.. Czesto uzbieramy tyle, ze mamy ok 30-50 euro 🙂
    Nie lubie wkładać dużych kwot do takiej skarbonki, bo rożnie to bywa… Moja kolejna skarbonka jest szwagierka 🙂 to ona czasem przechowuje nasze oszczędności 🙂
    A najwiecej oszczędzam kiedy nie wychodzę na miasto i nie jestem wodzona na pokuszenie 😉
    Mialas racje na Facebooku – ten post chyba cieszy sie największym zainteresowaniem 😉
    Buziaki dla Moniki od Moniki 😉 :***

    1. dr Lifestyle

      Mam nadzieję, że zarówno post jak i Wasze super komentarze zainspirują kogoś do wprowadzenia zmian w swoim budżecie 🙂 Albo chociaż mentalności – bardzo nie lubię narzekania na wieczny brak pieniędzy…

      1. Monika :)

        Często jest tak, ze najbardziej narzekają Ci, którzy maja wiecej pieniędzy …
        Ja nigdy nie miałam typowego kieszonkowego, ale jestem wdzięczna rodzicom, bo dzięki nim mogłam chodzić do technikum 100km od mojego miasta, mieszkałam najpierw na stancji, potem w internacie …
        Sama starałam sie zarobić na własne przyjemności…
        Ciuchy czy kosmetyki prawie zawsze kupuje w promocji lub przecenione 🙂 dobrze, ze juz kończą sie zimowe wyprzedaże! Bo w szafie miejsca brak 😉 co nie oznacza, ze przed wyjściem mam sie w co ubrać 😉
        Z wyprzedzeniem planuje większe wydatki jak np remont, w przyszłym roku planujemy zmienic pokoik naszego synka, juz teraz zbieramy pieniążki w jego skarbonce 🙂
        Niektórzy sie śmieją , ze mamy “10” skarbonek, ale to naprawde pomaga! 🙂

  6. Agnieszka

    Ja też u siebie w banku mam uruchomioną opcję “oszczędzania mimochodem”, czyli przelewanie tego “dopełnienia do pełnej dziesiątki” na osobne konto i uważam, że to jest genialne rozwiązanie. W niecałe półtora roku oszczędziłam w ten sposób kwotę, za którą mogę już wyjechać na wakacje – szok! I w ogóle tego nie odczułam.

    Ja nie wyobrażam sobie życia bez oszczędzania. Tylko dzięki temu, że zawsze byłam oszczędna mogłam sobie pozwolić na rezygnację z dość dobrze płatnej, ale męczącej mnie psychicznie pracy. Po tej decyzji mój dochód spadł odczuwalnie, bo freelancing to jednak nie to samo co stały przypływ gotówki co miesiąc, ale nadal nie muszę się martwić o przetrwanie i nie grozi mi to jeszcze przez dłuższy czas. Nie wyobrażam sobie życia od pierwszego do pierwszego bez żadnego zaplecza w postaci oszczędności. Stres o nagłe, nieprzewidziane wydatki chyba by mnie wykończył.

    Ale fakt, że ta niepewność w zawodzie freelancera nauczyła mnie jeszcze większej oszczędności. Rezygnuję z wielu rzeczy i pewnie tak mi już zostanie, wprowadziłam sobie pewien minimalizm, zużywam zapasy kremów, cieni, nie kupuję ubrań pod wpływem impulsu… Pieniądz znowu ma dla mnie większą wartość, ale moim zdaniem na dobre mi to wyjdzie.

  7. Paulina

    A może byś podała kilka propozycji i pomysłów na to jak zarobić parę grosza?:)

      1. pauluZ

        Mała korekta (podejście mentalne) – nie “pójść do pracy” a lepiej powiedzieć: polecam “zacząć pracować”.
        Ciekawym podejściem jest też “zacząć pracować nad sobą” 🙂

  8. Karolina Ramos

    hm, jeśli ktoś ma jakiś cel, to da rade zaoszczędzić nawet jesli zarabia malutko ;)) patrz ja: studiuje, pracuje, sama sie utrzymuje, ale jeszcze zawsze zostaje cos na podroz minium raz w miesiacu typu paryz/rzym/mediolan itp. po prostu wiem, ze sa rzeczy wazne i wazniejsze, nie wydaje na ubrania, jedzenie na miescie, imprezy.

  9. Monika :)

    Puszkowa skarbonka, bez możliwości wyjęcia pieniazkow jest mega przydatna przy oszczędzaniu 🙂 polecam! 🙂
    Zbieraliśmy w niej zazwyczaj drobne, głownie poniżej 1, 2 euro… W ogólne ńie odczulismy, ze oszczędzamy, a dzięki temu mogłam sobie pozwolić na wyjazd razem z synkiem do Polski i zakup prezentu 18-stkowego dla brata 🙂
    Z samych 20-centowek mieliśmy ponad 40 euro 🙂
    Dodatkowo wkładamy tam pieniążki ze sprzedaży butelek plastikowych, mieszkamy w Niemczech, a tutaj jest kaucja za butelki .. 25 centów za butelkę.. Czesto uzbieramy tyle, ze mamy ok 30-50 euro 🙂
    Nie lubie wkładać dużych kwot do takiej skarbonki, bo rożnie to bywa… Moja kolejna skarbonka jest szwagierka 🙂 to ona czasem przechowuje nasze oszczędności 🙂
    A najwiecej oszczędzam kiedy nie wychodzę na miasto i nie jestem wodzona na pokuszenie 😉
    Mialas racje na Facebooku – ten post chyba cieszy sie największym zainteresowaniem 😉
    Buziaki dla Moniki od Moniki 😉 :***

    1. dr Lifestyle

      Mam nadzieję, że zarówno post jak i Wasze super komentarze zainspirują kogoś do wprowadzenia zmian w swoim budżecie 🙂 Albo chociaż mentalności – bardzo nie lubię narzekania na wieczny brak pieniędzy…

      1. Monika :)

        Często jest tak, ze najbardziej narzekają Ci, którzy maja wiecej pieniędzy …
        Ja nigdy nie miałam typowego kieszonkowego, ale jestem wdzięczna rodzicom, bo dzięki nim mogłam chodzić do technikum 100km od mojego miasta, mieszkałam najpierw na stancji, potem w internacie …
        Sama starałam sie zarobić na własne przyjemności…
        Ciuchy czy kosmetyki prawie zawsze kupuje w promocji lub przecenione 🙂 dobrze, ze juz kończą sie zimowe wyprzedaże! Bo w szafie miejsca brak 😉 co nie oznacza, ze przed wyjściem mam sie w co ubrać 😉
        Z wyprzedzeniem planuje większe wydatki jak np remont, w przyszłym roku planujemy zmienic pokoik naszego synka, juz teraz zbieramy pieniążki w jego skarbonce 🙂
        Niektórzy sie śmieją , ze mamy “10” skarbonek, ale to naprawde pomaga! 🙂

  10. Agnieszka

    Ja też u siebie w banku mam uruchomioną opcję “oszczędzania mimochodem”, czyli przelewanie tego “dopełnienia do pełnej dziesiątki” na osobne konto i uważam, że to jest genialne rozwiązanie. W niecałe półtora roku oszczędziłam w ten sposób kwotę, za którą mogę już wyjechać na wakacje – szok! I w ogóle tego nie odczułam.

    Ja nie wyobrażam sobie życia bez oszczędzania. Tylko dzięki temu, że zawsze byłam oszczędna mogłam sobie pozwolić na rezygnację z dość dobrze płatnej, ale męczącej mnie psychicznie pracy. Po tej decyzji mój dochód spadł odczuwalnie, bo freelancing to jednak nie to samo co stały przypływ gotówki co miesiąc, ale nadal nie muszę się martwić o przetrwanie i nie grozi mi to jeszcze przez dłuższy czas. Nie wyobrażam sobie życia od pierwszego do pierwszego bez żadnego zaplecza w postaci oszczędności. Stres o nagłe, nieprzewidziane wydatki chyba by mnie wykończył.

    Ale fakt, że ta niepewność w zawodzie freelancera nauczyła mnie jeszcze większej oszczędności. Rezygnuję z wielu rzeczy i pewnie tak mi już zostanie, wprowadziłam sobie pewien minimalizm, zużywam zapasy kremów, cieni, nie kupuję ubrań pod wpływem impulsu… Pieniądz znowu ma dla mnie większą wartość, ale moim zdaniem na dobre mi to wyjdzie.

  11. Karolina z Łodzi

    Bardzo fajny post. Jestem z mężem na etapie kupna mieszkania i też staramy się to zrobić bez kredytu bo nie chcemy być w żaden sposób związani. Nie rozumiem takich ludzi, którzy wyznają zasadę “zastaw się a postaw się”. Ja wole korzystać z życia tak jak mnie na to stać. I dużo bardziej doceniam i cieszę się z zagranicznych wakacji, na które odkładałam niż takie na które wzięłabym kredyt i potem spłaała przez resztę roku ;/

  12. Karolina z Łodzi

    Bardzo fajny post. Jestem z mężem na etapie kupna mieszkania i też staramy się to zrobić bez kredytu bo nie chcemy być w żaden sposób związani. Nie rozumiem takich ludzi, którzy wyznają zasadę “zastaw się a postaw się”. Ja wole korzystać z życia tak jak mnie na to stać. I dużo bardziej doceniam i cieszę się z zagranicznych wakacji, na które odkładałam niż takie na które wzięłabym kredyt i potem spłaała przez resztę roku ;/

  13. Karolina z Łodzi

    Bardzo fajny post. Jestem z mężem na etapie kupna mieszkania i też staramy się to zrobić bez kredytu bo nie chcemy być w żaden sposób związani. Nie rozumiem takich ludzi, którzy wyznają zasadę “zastaw się a postaw się”. Ja wole korzystać z życia tak jak mnie na to stać. I dużo bardziej doceniam i cieszę się z zagranicznych wakacji, na które odkładałam niż takie na które wzięłabym kredyt i potem spłaała przez resztę roku ;/

  14. pauluZ

    No proszę: Szafrański już wszędzie 🙂 Teraz widzę go tutaj na blogu, który także czytam z zainteresowaniem.
    Wszystko zaczyna się zazębiać. Blogosfera robi się coraz bardziej profesjonalna. Najlepsi trzymają się razem.
    Dr.Lifestyle: piszesz że nie znasz Michała osobiście. Polecam go złapać gdzieś na konferencji lub jakimś zlocie. Cenne jest to aby osobiście doświadczyć tego, że mimo ogromnie zorganizowanego życia jakie on ma to jest super normalnym gościem takim jak Ty czy ja. Dla mnie to ogromna motywacja do samorozwoju. Gdy ja go spotkałem to mnie bardzo przekonał… Lubię być dobrze zorganizowany i tak entuzjastyczny jak Michał 🙂
    Podobnie jak Michał Śliwiński z Nozbe – jest z nim wywiad u Szafrańskiego.

  15. Wioleta Kelly

    Też mam kilka swoich sposobów oszczędzania, dzięki którym co roku mogę wyjechać na wakacje, czasem kupić sobie coś nieprzewidzianego, itp. Prowadzę na bieżąco plik z dochodami i wydatkami, dzięki któremu wyraźniej widzę, co robię. Uważam, że w ten sposób lepiej zobaczyć, gdzie ewentualnie pieniądze ;przeciekły przez palce’ lub na co szczególnie muszę zwrócić uwagę. Szafrańskiego jeszcze nie znałam, ale z przyjemnością nadrobię zaległości dzisiaj wieczorem 🙂 Pozdrawiam, Wiola

  16. Aaa

    Szkoda, ze ja nie mam takich hojnych rodzicow i płaca mi tylko za akademik 😀 ciężkie moje życie

  17. Marta

    Mój ulubiony, najprostszy sposób na oszczędzanie to nie wodzić się na pokuszenie. Zmiana sposobu myślenia też się u mnie liczyła: “czy na pewno tego potrzebuję?”. 🙂

  18. Ula Mamonik.pl

    Świetny wpis 😀 I ponadczasowy. Od jego napisania z tego co widzę już parę lat minęło – a wszystkie porady nadal aktualne. Co do patentu odkładania/oszczędzania dodałabym jeszcze opcję odkładania podwyżek. Stosuje od jakiegoś czasu – i sama jestem zdziwiona mocą i prostotą tej metody 🙂 Więcej na ten temat – mam nadzieję że nikogo nie urażę linkiem do bloga – tutaj http://mamonik.pl/bezbolesne-odkladanie-pieniedzy/

  19. Kacper

    Odkładania nadal się uczę. Robienie zakupów z listą jeszcze nie zawsze wychodzi, ponieważ wpadają jakieś niezapisane produkty do koszyka. Z punktów także przecen korzystam, tym bardziej iż za zakupy w markecie dostaję punkty, które w przyszłości zamieniane są na kupony rabatowe na artykuły, które u nich często kupuję. Co do kosmetyków to podobnie postawiłem w tym roku na teoria denko także na normę, że dopóki danego kosmetyku nie zużyję, nie kupuję dodatkowego tego samego rodzaju. No i książki. Kocham co niektóre mieć na półce, ale okazało się że mam w mieszkaniu tak dużą liczbę nieprzeczytanych, iż zdecydowałem przeczytać swoje zbiory, pozbyć się tych, do których nie powrócę, i nie wcześniej kupić kolejne (albo i nie, bowiem posiadam klasyczną bibliotekę w pobliżu mieszkania)

  20. Ula Mamonik.pl

    Świetny wpis 😀 I ponadczasowy. Od jego napisania z tego co widzę już parę lat minęło – a wszystkie porady nadal aktualne. Co do patentu odkładania/oszczędzania dodałabym jeszcze opcję odkładania podwyżek. Stosuje od jakiegoś czasu – i sama jestem zdziwiona mocą i prostotą tej metody 🙂 Więcej na ten temat – mam nadzieję że nikogo nie urażę linkiem do bloga – tutaj http://mamonik.pl/bezbolesne-odkladanie-pieniedzy/

  21. Marta

    Mój ulubiony, najprostszy sposób na oszczędzanie to nie wodzić się na pokuszenie. Zmiana sposobu myślenia też się u mnie liczyła: “czy na pewno tego potrzebuję?”. 🙂

  22. Aaa

    Szkoda, ze ja nie mam takich hojnych rodzicow i płaca mi tylko za akademik 😀 ciężkie moje życie

  23. Kacper

    Odkładania nadal się uczę. Robienie zakupów z listą jeszcze nie zawsze wychodzi, ponieważ wpadają jakieś niezapisane produkty do koszyka. Z punktów także przecen korzystam, tym bardziej iż za zakupy w markecie dostaję punkty, które w przyszłości zamieniane są na kupony rabatowe na artykuły, które u nich często kupuję. Co do kosmetyków to podobnie postawiłem w tym roku na teoria denko także na normę, że dopóki danego kosmetyku nie zużyję, nie kupuję dodatkowego tego samego rodzaju. No i książki. Kocham co niektóre mieć na półce, ale okazało się że mam w mieszkaniu tak dużą liczbę nieprzeczytanych, iż zdecydowałem przeczytać swoje zbiory, pozbyć się tych, do których nie powrócę, i nie wcześniej kupić kolejne (albo i nie, bowiem posiadam klasyczną bibliotekę w pobliżu mieszkania)

  24. Kingaa

    Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. W moim przypadku było tak: studiując dziennie, w mieście oddalonym od mojego rodzinnego miasta dzieliło mnie 100 km. Rodzice opłacali mi akademik, na życie, przyjemności zarabiałam sama weekendami (około 350 zł). Jakoś było, nawet dałam radę co nie co odłożyć na wakacje itd. Moja koleżanka dostawałam dużo pieniędzy od rodziców, a nigdy nie miała pieniędzy i nawet ode mnie pożyczała.
    Uważam, że aby chcieć oszczędzać musimy też mieć z czego. Skończyłam studia jakiś czas temu i nadal pracuję tylko weekendami (sytuacja pracy w moim mieście jest makabryczna), więc odkładanie w tym przypadku z 350 zł jest prawie niemożliwe… Jednak światełko w tunelu jest, wyjeżdżam z chłopakiem za granicę, bo to nasza szansa na zmianę życia (chłopak tez po studiach, bez pracy:( ). Do Twojego posta na pewno będę wracać, zarabiając ‘normalne’ pieniądze na emigracji 🙂 Pzd

    1. dr Lifestyle

      Faktem jest, że mam bardzo komfortową sytuację, bo pieniądze, które dostaję do rodziców wystarczają na przeżycie (według kryteriów z punktu o wydatkach koniecznych) i niemalże pokrycie czesnego na drugim kierunku. Mam ogromne ułatwienie w postaci bardzo wysokiego stypendium naukowego z racji studiowania na kierunku zamawianym. Oprócz tego mam sporo szczęścia i umiem wynajdywać lub nawet stwarzać okazję do zarobienia jakiegoś grosza. Mam nadzieję, że Ci się poszczęści a wyjazd pomoże w rozpoczęciu nowego, lepszego życia. Mocno trzymam kciuki i życzę powodzenia, mam nadzieję, ze Wam się powiedzie 🙂 Mam nadzieję, że kiedyś choć troszkę wykorzystasz wiedze zdobytą na studiach, żeby nie żałować zainwestowaneog czasu i pieniędzy!

  25. Gocha

    Ja bardzo często dostawałam to, co chciałam, więc pieniądze i inne pierdoły miałam na zawołanie. Szybko zaczęłam dostawać pierwsze kieszonkowe (100zł miesięcznie), które miało mi starczać na wyjścia ze znajomymi i jedzenie na mieście (ubrania nadal kupowali mi rodzice). Ale wychowali mnie tak, że pozwalałam sobie na wszystko, a mimo to pod koniec miesiąca miałam jeszcze 20-30zł na “czarną godzinę”. Teraz jestem na studiach i dostaję od rodziców pieniądze na mieszkanie, sama utrzymuję się ze stypendium i dodatkowo jestem w stanie odłożyć sobie pieniądze na wakacje czy ferie, bez odmawiania sobie czegokolwiek. Nawet jak wracam do domu to jakoś mi głupio brać pieniądze od rodziców, bo wiem ile ich to kosztuje.
    A sposób na oszczędzanie jest prosty: zastanowić się, “czy na prawdę potrzebuję piątej białej koszulki?”, albo “po co ćwiczysz, skoro teraz kupujesz czekoladę?” ;D

    1. dr Lifestyle

      Czyli podobnie jak u mnie – też miałam jak pączek w maśle, ale zawsze wiedziałam jaką wartość ma pieniądz i że rodzice nie biorą ich ze skarpety bez dna. W zasadzie wszystko czego pragnęłam (o ile było to rozsądnie uzasadnione, nie mam tu na myśli iPada, iPhone’a i iPoda w gimnazjum) prędzej czy później do mnie trafiało – z tym że na określonych warunkach 🙂 Jestem do dziś bardzo wdzięczna rodzicom za to, że nauczyli mnie szacunku do pieniądza. Umiem wydawać je lekką ręką, ale tylko wtedy, kiedy wiem, że mnie na to po prostu stać.

      1. Gocha

        Pamiętam jak w gimnazjum wymyśliłam sobie, że chcę lustrzankę. Przyszedł do mnie tata i powiedział: “jak dostaniesz się do (najlepszego w mieście) liceum, to kupię ci aparat”. Nie było dyskusji, zamiast ze znajomymi, szłam do książek – dostałam się do liceum, dostałam aparat 😉

        1. dr Lifestyle

          Dobrze, że mam tatę za wzór wszelkich cnót, bo zaczęłabym się w Tobie doszukiwać zaginionej siostry, z którą wspóldzielę płodziciela 😉

  26. Paulina

    A może byś podała kilka propozycji i pomysłów na to jak zarobić parę grosza?:)

      1. pauluZ

        Mała korekta (podejście mentalne) – nie “pójść do pracy” a lepiej powiedzieć: polecam “zacząć pracować”.
        Ciekawym podejściem jest też “zacząć pracować nad sobą” 🙂

  27. Karolina Ramos

    hm, jeśli ktoś ma jakiś cel, to da rade zaoszczędzić nawet jesli zarabia malutko ;)) patrz ja: studiuje, pracuje, sama sie utrzymuje, ale jeszcze zawsze zostaje cos na podroz minium raz w miesiacu typu paryz/rzym/mediolan itp. po prostu wiem, ze sa rzeczy wazne i wazniejsze, nie wydaje na ubrania, jedzenie na miescie, imprezy.

  28. pauluZ

    No proszę: Szafrański już wszędzie 🙂 Teraz widzę go tutaj na blogu, który także czytam z zainteresowaniem.
    Wszystko zaczyna się zazębiać. Blogosfera robi się coraz bardziej profesjonalna. Najlepsi trzymają się razem.
    Dr.Lifestyle: piszesz że nie znasz Michała osobiście. Polecam go złapać gdzieś na konferencji lub jakimś zlocie. Cenne jest to aby osobiście doświadczyć tego, że mimo ogromnie zorganizowanego życia jakie on ma to jest super normalnym gościem takim jak Ty czy ja. Dla mnie to ogromna motywacja do samorozwoju. Gdy ja go spotkałem to mnie bardzo przekonał… Lubię być dobrze zorganizowany i tak entuzjastyczny jak Michał 🙂
    Podobnie jak Michał Śliwiński z Nozbe – jest z nim wywiad u Szafrańskiego.

  29. Wioleta Kelly

    Też mam kilka swoich sposobów oszczędzania, dzięki którym co roku mogę wyjechać na wakacje, czasem kupić sobie coś nieprzewidzianego, itp. Prowadzę na bieżąco plik z dochodami i wydatkami, dzięki któremu wyraźniej widzę, co robię. Uważam, że w ten sposób lepiej zobaczyć, gdzie ewentualnie pieniądze ;przeciekły przez palce’ lub na co szczególnie muszę zwrócić uwagę. Szafrańskiego jeszcze nie znałam, ale z przyjemnością nadrobię zaległości dzisiaj wieczorem 🙂 Pozdrawiam, Wiola