Jak się przełamać i zacząć biegać (i uprawiać inny sport poza domem)?

bieganie gdynia

Nie napiszę o tym, że musisz zaakceptować siebie tu i teraz, zmienić nastawienie, nie przejmować się opiniami innych i przestać się porównywać. Takie rzeczy osiąga się miesiącami (a bywa, że i latami) nie rzadko z pomocą psychologa. A tu lato idzie! No właśnie, idzie lato, a figura jeszcze zimowa. Domyślam się, że nie do końca podoba Ci się to zestawienie i chciałbyś w końcu zacząć coś robić. Jeśli chciałeś zacząć biegać, jeździć na rolkach, na rowerze, uprawiać nordic walking czy chodzić na siłownię, mam dla Ciebie bardzo dobrą wiadomość. Podzielę się z Tobą myślą, która doda Ci otuchy i pomoże się przełamać do biegania i dowolnego sportu trenowanego poza domem.

Jak zacząć biegać i przestać się wstydzić?

Kilka dni temu kupiłam zegarek sportowy wychwalany przez dziewczyny na pozytywnej grupie motywacyjnej na Facebooku (Pozytywne odchudzanie z www.drlifestyle.pl). Rok temu korzystałam z innego, który po kilku miesiącach przestał spełniać moje oczekiwania. Od ostatniej soboty do dziś (wtorek) biegałam trzy razy, a zapiski z treningów wyglądają następująco:

bieganie dla początkujących

Po długich namysłach zdecydowałam się na Polar M400 (w zestawie z  tym nadajnikiem).

TreningTy widzisz??ludzie w parku widzą?a założenia były takie
SobotaWow! 15 kilometrów! Pewnie przygotowuje się do półmaratonu. A może do maratonu? Całkiem szybko jak na taki dystans, ale w sumie trochę wolno, bo przecież biega od dawna.Zależnie od tego, na którym kilometrze na mnie patrzą jestem mniej lub bardziej czerwona (i proporcjonalnie do nasycenia koloru twarzy), spocona. Coś tam dreptam, coś tam podśpiewuję, coś tam gadam do koleżanki. Pewnie nawet myślą sobie, że zamiast gadać, mogłybyśmy przyspieszyć, a my przecież?? Jesteśmy w trakcie pierwszego biegu Ani na 15 kilometrów. Jej poprzednia życiówka była o 5 kilometrów krótsza! Postanowiłyśmy przebiec większość dystansu stałym, komfortowym dla nas tempem, a w połowie zwolniłyśmy na dystansie 1 kilometra. Było miło, wiosennie, ptaszki śpiewały, a my chciałyśmy po prostu się zrelaksować, poprawić nastroje i przy okazji pobić życiówkę Ani.
PoniedziałekDość przeciętne tempo 6:32 minuty na kilometr, które nie jest powodem do przechwałek z ust osoby biegającej od kilku sezonów (szczególnie, że pierwszy półmaraton przebiegła w tempie 6:16 min/km). Z drugiej strony nie jest źle, bo jednak te prawie 7 kilometrów udało się przebiec w trakcie jednego wuefu. W liceum nie byłoby takiej opcji!Jeśli są ze mną przez pierwsze 2 kilometry, widzą leniwca, który nigdzie się nie spieszy. Przyspiesza bowiem dopiero w parku, gdzie wchodzi w pierwszy 400-metrowy interwał w najwyższym zakresie tętna. Jeśli trafili na mnie w ciągu 90 sekund przerwy to nie mogą się nadziwić czemu ja taka spocona i zziajana, skoro biegnę wolniej, niż oni chodzą?!? Trening interwałowy jest częścią mojego treningu biegowego w celu poprawienia wydolności aerobowej i wytrzymałości szybkościowej. Efektywne spalanie tkanki tłuszczowej (nawet po zakończeniu treningu) to dodatkowa korzyść.
Wtorek Że dodałam tu zapis spaceru, a nie treningu biegowego, bo to niemożliwe, żebym biegła tak wolno! Przecież rok temu w tym samym czasie biegałam ponad 10 kilometrów! Biegającą w miejscu inwalidkę, która albo ma straszne zakwasy, albo biega pierwszy raz od znienawidzonego testu Coopera w gimnazjum. Przecież nikt tak nie biega! Babcie z kijkami własnie ją wyprzedzają. Może jest na coś chora? Może trzeba wezwać karetkę? … Tego biegu nie było w moim planie treningowym. Miały być kettle, ale ze względu na majówkę trening się nie odbył. Nie miałam ochoty siedzieć na tyłku cały dzień, pobrałam podcast Pani Swojego Czasu i uznałam, że pójdę potruchtać na czas trwania odcinka. Wyprzedzali mnie wszyscy na trasie biegowej. Średnie tempo to 8:36 min/km (szybciej chodzę na tramwaj, gdy spieszę się na uczelnię), a podyktowało je średnie tętno 137 uderzeń/minutę, co w moim przypadku stanowi 70% HR max i jest równoznaczne z optymalną częstością skurczów serca sprzyjającej spalaniu tkanki tłuszczowej (wykorzystywania zapasów tkanki tłuszczowej jako paliwa do biegu)*. Interwały są jeszcze skuteczniejsze, ale nie chciałam ich powtarzać.

*przeczytaj artykuł o wysokości tętna a efektywności spalania tkanki tluszczowej

Chciałbym biegać, ale się wstydzę!

rozciganie

Nie musisz się martwić, że biegasz za wolno i że to wstyd. Jeśli przejmujesz się tym, co pomyślą o Tobie inni, pamiętaj o tym, co napisałam. Osoba, która mija Cię podczas treningu widzi Cię zazwyczaj przez kilkanaście/kilkadziesiąt sekund. Jeśli na podstawie tego, co widzi, próbuje ocenić Ciebie i Twój trening, to najlepszy dowód na to, że sama jest niedoświadczonym biegaczem (czy niezwiązanym ze sportem, postronnym obserwatorem), a nie Ty!

Nawet jeśli zamierzasz wyjść potruchtać pierwszy raz od kilku czy kilkunastu lat nie musisz się wstydzić tego jak szybko czy jak wolno biegniesz. Miej w głowie myśl, że osoby, które Cię mijają nie wiedzą od ilu minut biegniesz, ile kilometrów masz za sobą, ile Cię czeka w ramach dzisiejszego treningu. Nie wiedzą jaki jest Twój plan treningowy, cel, nie wiedzą czy wczoraj nie przebiegłeś maratonu a dziś po prostu odpoczywasz i wyszedłeś pobiegać tak wolno, jak się da, bo po prostu kochasz to robić!

Chciałbyś zacząć biegać, ale się wstydzisz? Nic z tym nie zrobić, to dopiero byłby wstyd! 🙂

 

Zostaw komentarz

24 komentarze w “Jak się przełamać i zacząć biegać (i uprawiać inny sport poza domem)?

  1. Ewelina

    Ja niestety nie biegam jeszcze, chociaż bardzo chciałabym zacząć (mam kilka zniechęcających podejść). W zamian za to regularnie uprawiam Nordic Walking. Jak wracam pamięcią do moich początków (styczeń 2016), to faktycznie wstydziłam się. Miałam wrażenie, że ludzie mnie obserwują i krytykują moją technikę (bo byłam początkująca i nie miałam pewności czy wszystko robię dobrze). Z każdym wyjściem nabierałam coraz więcej pewności siebie. Później często spotykałam się z komentarzami: “Taka młoda i już Nordic Walking”, “Ej, gdzie zgubiłaś narty”, itp. I w sumie takie komentarze umacniały mnie w przekonaniu, że robię dobrze, że jestem super, bo zmotywowałam się, żeby wyjść i zrobić coś dla siebie, a Ci co komentują nie wiele wiedzą o NW i ich komentarze to bzdury. Nordic Walking to wbrew pozorom wyczerpująca aktywność, która angażuje sporą grupę mięśni. Dla mnie to super trening, dużo lepszy niż na siłowni, bo na świeżym (no może nie do końca w Łodzi) powietrzu. Monika świetnie napisała. Ludzie, którzy nas mijają nie wiedz jaki jest nasz cel, nie wiedzą ile nas kosztowało wyjście poćwiczyć akurat dziś, bo np. mamy okres, ciężki dzień za sobą, itp i mogłybyśmy odpuścić, a jednak zmotywowałyśmy się i dałyśmy radę! I co najważniejsze, każdy trening to duża dawka pozytywnej energii 🙂

    PS Ale się rozpisałam, chyba nikt tego nie przeczyta 😀

    1. Ewa Bobrowska

      Przeczytałam! 🙂 i zgadzam się w 100% nie ma co się przejmować ludźmi których mijamy czy to przy nw czy bieganiu

  2. December

    Butka Ci nie podlało jak robiłaś to zdjęcie na plaży? 🙂

    Pamiętam swój pierwszy i drugi bieg. Za pierwszym razem (chyba już 9 lat stuknie!) miałam na sobie stare luźne dresy, a gdy zaczął padać deszcz, to tak nasiąkneły wodą, że nie dało się dalej biec, bo były za ciężkie 🙂
    Za drugim razem, gdy biegałam po 3 km parku (podzieliłam sobie go na 2 części, bo nawet tyle nie mogłam przebiec za jednym razem), w trakcie drugiej części biegu wychwalał mnie i dopingował randomowy dziadek 🙂
    Potem nadeszło lato, kolejne biegi 6-7 km i podczas każdego biegu powtarzałam sobie, że to ostatni raz, wypluję w domu płuca i w ogóle to się już nigdy z podłogi nie podniosę…
    …po czym wracałam na trasę 🙂
    I może jestem dziwna, ale nigdy przez myśl mi nie przeszło, że ktoś się będzie ze mnie śmiać, że biegam w zwykłych adidasach, za dużej koszulce, wytartych dresach, że jestem czerwona jak pomidor, że sapię jak po ultramaratonie biegnąc ślimaczym tempem. A początki naprawdę miałam bolesne i progres wcale nie chciał przychodzić tak szybko, jak na nowicjuszkę przystało :p
    Nie warto się poddawać, bo można zyskać coś więcej, niż tylko świetną kondycję 😉

  3. Jul

    Chciałabym wrócić do biegania, nie wstydzę się, mimo zerowej obecnie kondycji (w końcu każdy kiedyś zaczynał;) ), ale zniechęca mnie co innego – nigdy, żebym nie wiem jak regularnie biegała, a zdarzało mi się biegać codziennie lub co drugi dzień przez kilka miesięcy, nie jestem w stanie przekroczyć pewnej granicy. Nie widzę postępów w swojej kondycji – jeśli biegam 4 km, za każdym razem jestem tak samo wykończona i nigdy nie przychodzi ten moment, że biegnie mi się lekko i przyjemnie i za każdym razem mam wrażenie, że więcej już po prostu nie dam rady przebiegnąć… Mega demotywujące, zwłaszcza patrząc na koleżanki, które po kilku treningach bez problemu robią dyszkę. Cóż, może bieganie nie jest dla mnie 🙁

    1. Joanna

      Masz może problemy z oddychaniem albo masz alergię? Mnie też demotywowało to, że jestem strasznie zmęczona w trakcie każdego biegu i nie widzę żadnej poprawy. Dopóki nie okazało się, że choruję na astmę wysiłkową. Teraz bieganie to przyjemność, pod warunkiem, że nie zapomnę wcześniej zażyć leku na astmę 😉

      1. Jul

        Kurczę, tak! Mam alergię i w dzieciństwie miałam z tego powodu astmę… Oświeciłaś mnie, dzięki Ci! 🙂 :*

    2. Sylwia Kołodziejczyk

      bo lekko się biega dopiero po 5 😛 może za szybko? albo zacznij od szybkiego chodzenia ?

      1. Jul

        Oj tak, często słyszę ten argument, że fajnie zaczyna się po 5… tylko za cholerę do tej 5 dobić nie mogę:P No, może z raz mi się udało. Ale chyba jeszcze powalczę 🙂

  4. Ania Kalemba

    Zgadzam się! Najważniejsze to cieszyć się tym bieganiem! 🙂 Ja w niedzielę przebiegłam swój kolejny maraton i przebiegłam go WOLNO, ale przecież jestem amatorką no i dla mnie to i tak był ogromny wyczyn 😀 A biegania kochać nie przestałam 🙂

  5. M.

    Ja mieszkam w Warszawie, przy jednej z głównych ulic, w miejscu, gdzie biegaczy jest czasem równie dużo, co samochodów 😉 I strasznie mnie wkurza, jak pójdę przebiec te 5 km, po np. 11 godzinach w pracy, której też raczej siedzącej nie mam, i mija mnie jeden człowiek, drugi i widzę te oceniające spojrzenia. Bo ja tu sobie truchtam, spokojnie, nawet oddech nie przyspieszony, na luzie słucham jakiegoś podcastu, a 10 mijających mnie osób właśnie robi swoje życiówki. Jak mieszkałam jeszcze w Łodzi to czułam jakiś większy luz w bieganiu. Nie było takiej rewii mody.

  6. Malwina

    Ja mam inny problem dotyczący biegania – mianowicie mam krzywe nogi i jak biegam to jakby… w literę V ( że jakby kopie do środka). Dorzuce jeszcze chorobę twarzy >bieganie w kitce tylko to uwydatnia 🙁 Do tego nie mam żadnych “profesjonalnych” ciuchów i już widzę te oceniające spojrzenia. Zawsze jakoś mnei to mega mega demotywuje.

  7. Małgosia

    Dziękuję za ten wpis! Jutro wyciągam z domu mojego chłopaka i pójdziemy pobiegać, nawet przez parę minut ;p może razem będzie mi raźniej 😉

  8. Anna Kubisiak (AtakAnie)

    Ja zawsze sobie myślę kiedy mnie napadają jakieś dziwny myśli : “i tak biegnę szybciej niż Ci co siedzą na kanapie”. Mogę się czołgać po chodniku a i tak szybciej dotrę do celu niż, jak bym nic nie robiła. Mi pomaga. Staram się też uśmiechać serdecznie i unosić kciuka do mniej zaawansowanych biegaczy, mam nadzieję że podtrzymuję to ich motywację – ważne jest wsparcie :D. Mam, nadzieję że nikt tego nie odbiera tego jako wyśmiewanie!

  9. Kędzia

    Wpis dla mnie. Mój chłopak ma mnie dość, bo się wstydzę biegać. Choć mój problem nie odnosi się do zwykłego Kowalskiego w parku, tylko do innych biegaczy. Oni mnie mijają i nie słychać, ani nie widać, że oddychają 😀 A ja sapię jak lokomotywa. Nieważne, czy wracam do formy po sezonie, czy raczej ten sezon kończę z jakąś tam formą. I ten język wywalony na mojej brodzie 😉 Ale mi pomogły w przełamaniu się różne memy na temat biegów i biegaczy. Dzięki temu wiem, że oni czują się podobnie. Plus kupno kilku profesjonalnych ciuchów, w których mam pewność, że nie widać mi majtek, bo legginsy prześwitują. Myślę, że ze sportem, którego nie uprawialiśmy, trzeba się oswoić. Zawsze tym pierwszym razom (we wszystkim, np. w nowej restauracji) towarzyszą takie niepewne emocje. Ale z każdym kolejnym razem jest już lepiej. Czasem wystarczy pobiec raz, a czasem trzeba przebiec cały sezon, żeby się zaaklimatyzować. A czasem trzeba przez to przechodzić jeszcze raz po dłuższej przerwie. Najważniejsze to się nie poddawać. A to, co myślą o nas inni ludzie… Jeśli ktoś się tym przejmuje to trzeba to… wybiegać 😀

  10. Joanna

    Nawet nie wiesz jak bardzo twój wpis jest mi bliski. Moja przygoda z bieganiem zaczęła się we wrzesniu 2016 roku. Dziś nie wyobrażam sobie żeby dwa trzy razy w tygodniu nie pójść pobiegać. Moim problemem jest nie odległość bo mogę przebiec i ponad 10 km ale tempo. Nie mogę przyśpieszyć ze względu na ból piszczeli. Kończę bieg z tętnem średnim 145 ale czas jest koszmarny. Rehabilitant powiedział że to problem mięśni ale nie potrafię sobie z tym poradzić. Nie wstydzę sie biegać wolno ale wiem ze stać minie na dużo więcej.

    1. Monika Gabas

      Asiu, a rozciągasz się i rozgrzewasz przed bieganiem a później rozciągasz po bieganiu? Znam ból w opisywanym przez Ciebie miejscu (oprócz tego ból kolan i bioder) i wszystkie dolegliwości ustały, gdy zaczęłam solidnie rozgrzewać się przed bieganiem i rozciągać po bieganiu (łącznie zajmuje mi to około 15-20 minut)

      1. Joanna

        Rozciągam się. Może robię to niewłaściwie lub za krótko. Szczególnie nie znalazłam patentu na rozgrzewanie się przed biegiem.

      2. Joanna

        W nawiązaniu do naszej rozmowy, może przemyślałabyś napisanie postu o swoich sprawdzonych sposobach rozgrzewki i rozciągania przed i po bieganiu.

  11. zenek73

    Ja się motywuję tym że niech sobie inni myślą co chcę. Robię to dla zdrowia i jeśli nie będę biegał to szybciej umrę. A że wolno biegam? Może jestem ciężko chory i po rehab lekarz stwierdził że tylko to może mnie uratować? 😉 Ogólnie jest ciężko…
    Bieganie jest bardzo popularne. Mieszkam w dużym mieście i powinno być łatwo. Ale pochodzę z małej miejscowości i sporo we mnie z “wieśniaka” widać. Normą tam jest stać z piwem pod sklepem. Biegaczy jakoś nie uświadczysz… Jakoś to we mnie zostało chyba.
    Co do pulsometru świetna sprawa bo wiem przy jakim pulsie muszę zwolnić bo zaraz będzie kryzys (i z biegu przejście do spaceru). Od zawsze uwielbiałem biegać. Ale tak na 100m 😉 Ani w szkołach ani w wojsku nigdy nie dałem rady przebiec 3km. Jak przestałem pędzić jak głupi żeby po 500m wpadać w bezdech to okazało się że i 5km mogę przebiec. Tylko muszę przestać zgrywać sportsmena bo akurat ktoś idzie. Art bardzo na czasie. Może w tym roku wrócę do biegania …

  12. Krystyna

    Mi w przełamaniu niechęci do sportu pomógł trener personalny poznań, który ułożył mi odpowiedni plan, dzięki któremu się nie wykańczałam na treningach i nie czułam zniechęcenia do ćwiczeń. Polecam takie rozwiązanie.

  13. Przemek z AngielskiFluent

    Ja lubię biegać, bo to daje przy regularnym bieganiu bardzo dobre samopoczucie. Nie trzeba biegać maratonów, wystarczy kilka kilometrów, tak aby na 30 minut podnieść tętno i głębiej oddychać.
    Mam na tyle szczęścia, że mam niedaleko las i nie muszę się wstydzić, bo tam zazwyczaj nikogo nie ma. Leśnie powietrze daje niesamowitą jasność umysłu na długo po treningu.