Zdrowe przyzwyczajenia

Zdrowie już dawno przestało być tylko brakiem choroby. Nawet WHO (światowa organizacja zdrowia) podkreśla, że

jest to stan pełnego fizycznego, umysłowego i społecznego dobrostanu

Jak bardzo zdrowi czujecie się  w skali od 1 do 10 odnosząc się do tej definicji? Biorąc za wyznacznik zdanie WHO musiałabym powiedzieć, że to zdecydowanie zależy od okoliczności, bo np. dziś, pisząc tego posta czuję się mniej zdrowa niż czułam się jeszcze wczoraj. Ale to dzisiaj się nie wyspałam, nie zrobiłam treningu, zjadłam byle jakie śniadanie i przeszłam stresującą rozmowę. No właśnie. Są takie rzeczy, które wpływają na nasz stan zdrowia przynajmniej tak samo bardzo, jak nasze geny. A może i jeszcze bardziej.

I właśnie o tym będzie dzisiejszy post. To efekt współpracy, mającej na celu promocję kampanii Rodzina w Formie. Na stronie internetowej www.rodzinawformie.pl znajdziecie wiele informacji o profilaktyce prozdrowotnej. Na końcu wpisu zamieszczę linki do artykułów, które polecam szczególnie.

Jedzenie ma służyć nam – nigdy odwrotnie!

Trochę trudno byłoby zamknąć w kilku akapitach to, co stanowi bazę całego bloga, więc nie będę próbować, ugryzę to inaczej. Racjonalne odżywianie ma realny wpływ na stan zdrowia – najlepszym tego przykładem niech będzie moja mama, której gastroenterolog nie był w stanie pomóc przez dwa lata (jedną ze stawianych diagnoz była nawet choroba Leśniowskiego Crohna).  Odpowiednio zmodyfikowana dieta pozwoliła na znaczące zredukowanie ilości leków związanych z chorobą układu pokarmowego. Co najważniejsze, samopoczucie mamy znacząco się poprawiło (jak sama mówi zmieniła się nie tylko zawartość apteczki, ale też jej poziom energii i tak zwanych sił witalnych (fu, brzmię jak w reklamie magicznych witaminek!).

Racjonalna dieta to nie tylko sposób na zwalczenie choroby, ale przede wszystkim – na zachowanie zdrowia. Choć zdrowie sprzedaje się gorzej niż szczupła sylwetka. U mnie zaczęło się właśnie od tego drugiego – chcąc schudnąć zmieniłam swoje podejście do jedzenia i aktywności fizycznej, a poprawa zdrowia okazała się być bardzo przyjemnym skutkiem ubocznym. Dodam, że bardzo wymiernym skutkiem uboczym – tak podstawowe badania jak morfologia wykonuję regularnie, różnice były widoczne gołym okiem.

Wasza motywacja – zdrowie czy wygląd – nie jest w tej sytuacji najważniejsza. Tak naprawdę oba źródła motywacji grają w jednej drużynie i chcąc poprawić jedno, zrobicie coś dobrego dla drugiego. A teraz jak zwykle: krótko, zwięźle i na temat (standardowo zapraszam do zadawania pytań w komentarzach).

Żywieniowe przyzwyczajenia, które wyjdą Ci na zdrowie

Jedz zielone!

Zbawienny wpływ jedzenia warzyw na zdrowie to nie mrzonka – dostarczając odpowiednią ilość warzyw, jednocześnie gwarantujesz swojemu organizmowi przypływ witamin, błonnika pokarmowego, minerałów, bioflawonoidów. Co to wszystko znaczy w praktyce? Zmniejszysz ryzyko zawału serca, miażdżycy i cukrzycy. Obniżysz ciśnienie krwi, poziom LDL i ryzyko wystąpienia niektórych nowotworów. Różne źródła podają, że powinniśmy dostarczać organizmowi 5-9(!) porcji warzyw dziennie. Jeśli dojdziesz do 5, Twój organizm będzie z Ciebie dumny:). Na początek zacznij od tego, by warzywa wypełniały obiadowy talerz w połowie, a drugą połowę podziel na dwie części, z których jedną pokryje wysokiej jakości białko, a drugą węglowodany złożone.

Jedz śniadanie

Nie mogło zabraknąć i tego banału:). Wiem, że macie dosyć trąbienia na prawo i lewo o tym, że śniadanie jeść trzeba, ale ta opinia nie jest ani trochę przereklamowana. Po całej nocy bez jedzenia nasz mózg rozpaczliwie wręcz woła o dostawę nowej porcji glukozy – jeśli chcesz, by od początku dnia funkcjonował na pełnych obrotach to nie bierz go na wstrzymanie i jedz! Do godziny po przebudzeniu.

Nie daj się zanudzić

Zdrowe żywienie nie musi być nudne. Często moi podopieczni mówią mi „ułożyłaś mi nudną dietę” – bo np. 2 razy w tygodniu powtórzyło się to samo śniadanie. A kiedy pytam „a jak wygląda Twoje śniadanie”, odpowiadają – „kanapka z serem i szynką”. Co najlepsze, często tak samo wygląda kolacja a nierzadko też podwieczorek:). Urozmaicanie posiłków ma znaczenie nie tylko dla dobrego samopoczucia – wprowadzając do jadłospisu nowe, ciekawe produkty zwiększamy prawdopodobieństwo pokrycia zapotrzebowania na mikroelementy. Wyróżniamy sześć grup produktów spożywczych i niezmierne ważne jest, by przedstawiciele każdej z nich pojawiały się w naszym jadłospisie:

  • produkty zbożowe (pieczywo, kasze, makarony)
  • mleko i jego przetwory
  • warzywa i owoce
  • mięso, ryby, jaja
  • tłuszcze jadalne
  • cukier i wyroby cukiernicze – nie naginajcie rzeczywistości i nie próbujcie uzasadniać zjedzenia tabliczki czekolady tym, że należy jeść produkty wszystkich grup:), bo z tej ostatniej można całkowicie zrezygnować bez strat dla organizmu

Wybieraj prostotę

Im krótszy skład produktu, tym lepiej. Unikaj wysoce przetworzonych produktów! Pełne konserwantów, barwników, wzmacniaczy smaku negatywnie wpływają na gospodarkę hormonalną, a tym samym na funkcjonowanie całego organizmu! Oprócz chemicznych dodatków produkty przetworzone zawierają zazwyczaj dużo soli i cukru, co nie pomaga ani w zachowaniu zdrowia, ani tym bardziej szczupłej sylwetki.

Jedz posiłki z rodziną

zdj

Nie, nie znalazłam dowodu na to, że jedzenie w towarzystwie bliskich poprawia stan zdrowia. Jednak tego, że wspólne posiłki mogą pomóc wytrwać w zdrowych postanowieniach jestem pewna! Co fajniejsze, można zarazić bliskich swoimi zdrowymi przyzwyczajeniami, co będzie klasycznym przykładem sytuacji win-win. Swoją drogą jestem bardzo ciekawa – jak to jest u Was w domach? Bliscy ułatwiają Wam zdrowe odżywianie czy raczej utrudniają, nie chcąc zmieniać starych nawyków i np. nadal kupując do domu sklepowe słodycze, białe pieczywo i tłukąc schab na kotlety w panierce?:)

Pij

Nie w piątek, piąteczek, piątunio. 7 dni w tygodni, najlepiej co godzinę z przerwami na sen! Wodę. Albo zieloną herbatę. O tym po co, dlaczego i jak (bo wbrew pozorom picie 2 l wody to nie dla każdego łatwa sprawa) czytajcie tutaj, serdecznie polecam patent z podziałką na butelce! Ważne: wypicie kawy czy zwykłej herbaty się nie liczy – mimo, że to płyn to nie nawadnia, a wręcz przeciwnie. Na kubek takiego wypitego  napoju powinny przypadać co najmniej dwie takie objętości wody 🙂

Zamieniaj

źródło: www.cojesc.net
źródło: www.cojesc.net

źródło: www.cojesc.net

Smażenie na pieczenie i grillowanie. Na ten temat dokształć się tutaj. Nie tylko kwestie obróbki termicznej mają swoje mniej lub bardziej zdrowe odpowiedniki. Świadome zamienianie to tak naprawdę klucz do sukcesu!

Ogranicz sól

Nawet jeśli zamienisz ją na zdrowsze odpowiedniki to nie powinieneś z nią przesadzać. Przesolone jest niesmaczne! A jeśli Cię to nie przekonuje to może fakt, że jej nadmiar jest jedną z głównych przyczyn występowania raka żołądka (widać to szczególnie na mapach migracji nowotworów na przestrzeni dziesięcioleci-swego czasu ZSRR wiodło prym, jak przyjęło się mówić za sprawą śledzi z tym że to nie śledzie winne były sytuacji, a sól!) . Jej nadmiar prowadzi m.in. do nadciśnienia (a w efekcie do zawału, udaru mózgu, niewydolności nerek czy nawet cukrzycy drugiego typu). Wiecie jaka ilość jest bezpieczna? Łyżeczka. I ani mi się ważcie wmawiać mi, że dużą łyżkę też można by pieszczotliwie nazwać łyżeczką!

Ogranicz spożycie cukru

sugar

Słodzić lepiej bliskim:). Według zaleceń JEFCA norma ADI (AcceptableDailyIntake ? taka dzienna dawka spożycia produktu, która przyjmowana przez całe życie nie stanowi ryzyka dla zdrowia)  wynosi 15 miligramów na kilogram masy ciała. Według badań firmy LuxMed przeciętna Polka waży 67,6 kilogramów. Ta sama Polka według norm JEFCA (komitetu ekspertów FAO i WHO) może spożywać 1014 miligramów cukru. Skoro 1 miligram stanowi 0,001 grama to wspomniana statystyczna Polka może spożyć nieco ponad 1 gram cukru dziennie i wówczas ma gwarancję, że nie będzie to stanowiło ryzyka dla jej zdrowia.

I można by tak wymieniać w nieskończoność… Jedno jest pewne. Wrzucając w siebie śmieci nie możesz oczekiwać, że będziesz się czuł jak młody Bóg! Nawet, jeśli teraz wydaje Ci się, że wszystko jest OK i jesteś w pełni sił to muszę Cię rozczarować – ten stan nie będzie trwał wiecznie. Może nie przekonasz się o tym za rok, dwa czy pięć lat, ale już za kilkanaście lat na spotkaniu ze starą klasą maturalną będzie widać gołym okiem, że to Ty spędziłeś minione lata przed kompem wsuwając chipsy (o ile formę spotkania nie zaproponują górskich wycieczek  – w takim razie nie będą mieli okazji zauważyć nic związanego z Tobą, bo zwyczajnie nie będziesz mieć siły na wzięcie udziału w takim wyjeździe).

Zdrowie nie jest towarem z pierwszych stron gazet, rzadko przedstawiane jest jako przedmiot pożądania. Znacznie lepiej sprzedaje się jędrne ciało, piękną cerę, błyszczące włosy i mocne paznokcie. A co jeśli powiem Ci, że wszystkie te cechy są wypadkową zdrowia i podejmowanych na jego rzecz aktywności, wytworzonych na jego potrzeby przyzwyczajeń? Zauważ, że powyższe rady równie dobrze mogłabym zatytułować „jak dbać o linię” (i to nie tak, żeby była gruba i wyraźna…:). Jedno z drugim idzie w parze, próbując zrobić coś dobrego dla sylwetki, robisz dobrze dla zdrowia, a zmieniając żywieniowe przyzwyczajenia na zdrowe pomagasz sobie w zachowaniu formy i zadbanej sylwetki.

Ten wpis nie powstałby, gdyby nie projekt pod auspicjami ministra zdrowia Rodzina w formie – to zlecenie jeszcze dobitniej uświadomiło mi, że to co dla siebie robię ma znaczenie nie tylko w dniu dzisiejszym, że nie chodzi tylko o to, co widzę w lustrze. Wbrew pozorom czasami to morfologia może powiedzieć o nas więcej… :). Tak, jak obiecywałam podrzucam artykuły (krótkie, konkretne formy), które warte są przeczytania w pierwszej kolejności:

  • kalendarz badań mężczyzny
  • kalendarz badań kobiety
  • próby odczarowania złego PRu bakterii – polecam bardzo, bardzo!

Fajnym miejscem jest też zakładka ze „Zdrowymi przyzwyczajeniami” – ciekawe czy po samym tytule umielibyście zgadnąć, które jest moje… :).

Post o zdrowiu byłby dramatycznie niekompletny bez przytoczenia bardzo starych, a jednocześnie (aż zbyt!) aktualnych słów Kochanowskiego:

Szlachetne zdrowie,
Nikt się nie dowie,
Jako smakujesz,
Aż się zepsujesz.

Tak. To banał i truizm. Jednak każdy, kto doszedł w praktyce do ostatniej linijki podpisze się pod tym obiema rękami, a nawet i czterema kończynami. Jeśli macie wybór – nie czekajcie do ostatniej linijki i spróbujcie uczyć się na cudzych błędach. Jestem bardzo ciekawa jaki macie stosunek do profilaktyki… Dbacie o siebie tak po prostu, na co dzień czy do lekarza trafiacie z ewidentnym problemem? Wierzycie, że odpowiednie odżywianie ma realny wpływ na zdrowie, a może nawet na zwalczanie choroby? Czy może kojarzy się Wam to z szamańskimi obyczajami?:)