Dietetyku, nie rób tego swoim pacjentom!

Niech mnie gęś pieczona w sosie własnym bawarskim kopnie, jeśli ktoś ma ochotę tak jeść, tak gotować i tak bardzo koncentrować swoje zainteresowania na jedzeniu. Ja nigdy nie chciałam. Pamiętam, gdy sama byłam zmuszona (przez los, hormony i brak samodyscypliny) korzystać z pomocy dietetyka, lata temu. Pamiętam też, jak szlag mnie trafiał przy kolejnych gramach kurczaka odmierzanego co do centymetra sześciennego i precyzyjnie wyliczanych mililitrach mleka (o którym jeszcze nie wiedziałam, że nie powinno być go w mojej diecie). Czułam się jak kolejna komórka w tabelce, którym jedynym zadaniem jest dostosowanie się do czyichś przewidywań.

Może wydaje Ci się, że tym tekstem zamierzam zrobić coś Bardzo Brzydkiego i Nieprzyzwoitego do Własnego Gniazda. I może nawet tak jest. A może nie. Nie rusza mnie to. Tak, jak można trafić na murarza Pana Gienka, który większą precyzją wykazuje się w odmierzaniu kolejnych pomaluszkich do tajniackiego kielona niż przy nakładaniu gładzi, tak można trafić na dietetyka, którego motto to: Kopiuj-Wklej, Zarobić Chcę, Odchudzę Cię, Na Szybko Albo i Nie, Oł Je.

 

O ile w zarabianiu nie ma nic złego, tak zarabianie na czyjejś naiwności poprzez nieetyczne działania, to już zwyczajne obrzydlistwo. Wiem, że w branży jest nadal za mało pracy, a klienci nie są gotowi płacić wystarczająco dużo, byśmy wszyscy mogli inwestować we własne kompetencje. Kiedyś napisałam artykuł o tym: Jak wybrać dietetyka, żeby nie stracić czasu i kasy – kompletny przewodnik na temat poszukiwań najlepszego dietetyka.

Dziś chcę poruszyć temat 7 grzechów głównych, które może popełnić dietetyk. Jeśli kiedykolwiek zamienię się w jednego z nich, naślijcie na mnie brygadę sił nieczystych przywracających do porządku!

Jadłospis od linijki

Ja rozumiem. Makro musi się zgadzać, wymienniki węglowodanowe pasować do siebie, a kaloryczność być nie za duża i nie za mała. Ale, do jasnej cholery! To, że tabelka, komputer, Excel i program do układania diet coś przyjmie, nie znaczy, że przyjmie to pacjent.

Nikomu nie spodoba się odmierzanie kurczaka w porcji 113,5 grama, by dodać do niego 7/18 brokuła i polać dipem z 3 ml oliwy, 8 ml wody i kropli octu balsamicznego.

Tak się nie da. Można udawać dzień, dwa lub trzy, można zagryźć zęby na miesiąc, ale… to nie jest sposób na życie.

I w tym jest największy problem. Nadal zbyt wielu dietetyków nie edukuje w kierunku budowania stałych nawyków, które zostaną z pacjentem na całe życie i pozwolą mu żyć zdrowiej (i szczuplej) bez ciągłej pomocy specjalisty.

Szybko, szybciej, najszybciej

Wiem – pacjenci oczekują szybkich efektów.

Ale co z tego do cholery?!

Nasza – dietetyków – rola w tym, by uświadamiać, edukować i promować racjonalne podejście do odchudzania. Im szybciej schudniesz – tym szybciej przytyjesz. Lecz tak, jak kusząca jest wizja zaprezentowania płaskiego brzucha na egipskim last minute, tak atrakcyjnie brzmi możliwość spełnienia oczekiwań pacjenta.

Przecież jeśli schudnie szybko, to równie szybko będzie polecać kolejnym, którzy chcą schudnąć. Chcą schudnąć, chcą wierzyć, że się da, i chcą poświęcić się dla nowych ideałów!

Pacjent, który trafia do dietetyka po raz pierwszy najczęściej jest podekscytowany, zmotywowany i wierzy w powodzenie przedsięwzięcia. Naszym zadaniem jest przekuć motywację w samodyscyplinę i przedstawić długofalowy plan realizacji celów oraz jego przewagi nad szybkim odchudzaniem grożącym efektem jojo, wywołaniem zaburzeń hormonalnych i złych relacji z jedzeniem.

Śniadanie trzeba zjeść 30 minut po przebudzeniu!

A owoców nie wolno jeść po 16, białko odchudza a tłuszcz spala się po godzinie biegania.

Bulszit! Nieprawda! Nołłej!

Powielanie mitów jest najcięższym grzechem dietetyków. Okej – większość wiarygodnych źródeł to artykuły anglojęzyczne, kursy są drogie, studia podyplomowe często nudne, a ksiązki napisane niezrozumiałym językiem. Ale skoro bierzemy się za coś, to należy robić to tak, jak należy.

Koniec kropka. Albo jesteś specjalistą, albo nie bierz się za doradzanie ludziom.

Dieta przerozmaicona

Tak, jakby zapomnieli, że między kurczakiem z ryżem na wszystkie 5 posiłków a osobiście łowionym jesiotrem pieczonym nad ogniskiem w żarze palonego drewna i blasku księżyca, nie było nic. A przecież jest. Zdrowa, redukcyjna dieta może być smaczna i łatwa w wykonaniu.

Dietetyku, nasze kompetencje nie rosną wraz ze stopniem skompikowania jadłospisu!

Kopiuj wklej

Każdy z nas, dietetyków, ma swoje ulubione, sprawdzone przepisy, które wszystkim smakują. I to jest super! Należy używać takich dań w jadłospisie, ale… to nie jest równoznaczne z zaleceniem takiej samej porcji makaronu biegającemu 100-kilogramowemu mężyźnie i drobnej kobiecince szalejącej na zumbie.

W profesjonalnej dietetyce nie ma miejsca na takie kompromisy. Po to ktoś zamawia u nas indywidualny jadłospis, by spełnił nasze oczekiwania, pasował do naszego stylu życia i możliwości.

To nie będzie skromne – ale przecież nie musi być – moje kursantki twierdzą, że diety w Korepetycjach z odchudzania są lepsze niż te, które dostawały we współpracy „indywidualnej” z dietetykami.

Piwo?! Czy Pan oszalał?!

Przecież piwo tuczy!

Wino tym bardziej!

A schabowy?! Olaboga?! Że naprawdę schabowy?!/!??!?!?!?!?!?

Ano bywa i tak. Albo, dietetyku, pogodzisz się z tym faktem, albo Twoi pacjenci nie będą zadowoleni. Jedzenie pełni w naszym życiu mnóstwo funkcji. Odżywianie organizmu jest tylko jedną z nich. Nie zapominaj o tym – dbaj, by Twój człowiek, wierzący Twoim kompetencjom mógł lecz przede wszystkim CHCIAŁ sprostać Twoim zaleceniom, które powinny uwzględniać również oczekiwania i przyzwyczajenia pacjenta.

Brzuch robimy w kuchni

Tak, jak robią go pierogi z kapustą i grzybami, tak może zrobić sałata z delikatnym sosem vinegret. Niekótrzy dietetycy będą wywoływać obsesję na punkcie diety, jako jedynego słusznego sposobu modelowania sylwetki i spalania tkanki tłuszczowej.

Nie każdy dietetyk musi być trenerem – specjalizacja, to standardowy (i słuszny!) kierunek rozwoju. Dlatego naszym zadaniem nie powinno być wcielanie się w każdego możliwego eksperta mającego wpływ na wygląd sylwetki. Nie musimy wiedzieć, jaki trening będzie najbardziej optymalnym wyborem przy spalaniu tkanki tłuszczowej, ale powinniśmy wiedzieć (i podkreślać!) że regularny ruch zwiększa wydatek energetyczny, co pozwala jeść więcej i chudnąć.

To takie proste.


Choć sama jestem dietetykiem, wierzę, że najlepszym doradcą w kwestii tego, co ma lądować na Twoim talerzu jesteś Ty sama. Właśnie tego uczę w Korepetycjach z odchudzania – internetowym kursie Pozytywnego, Skutecznego Odchudzania.  Nie zachęcę lepiej do zakupu, niż zrobiły to kursantki I edycji – przeczytaj ich opinie i sama zdecyduj czy Korepetycje z odchudzania to proces, który pomoże Ci rozwiązać Twoje problemy z wiecznym „nie chce mi się/nie lubię/nie mam siły/zacznę od jutra/ od poniedziałku/od świętego nigdy”.