5 sposobów na polubienie grejpfruta

Słodko-kwaśno-gorzki. Żółty, zielony, pomarańczowy. Dla jednych pyszny. Dla drugich okropny. Grejpfrut. Mój idol i jednocześnie główny bohater dzisiejszego wpisu. Potraktujcie to jako hołd złożony przez najwierniejszą fankę.

A po co Ci grejpfrut?

Muszę Cię zmartwić – najwięcej dobra znajdziesz w tej białej, gorzkawej skórce i w pestkach. Siedzi w niej taki magiczny składnik – naringina. Bioflawonoid, antyutleniacz, środek przeciwgrzybiczy. Szkoda tylko, że to właśni naringina (+10 do fajności za poprawne wymówienie tego słowa przy pierwszym czytaniu) odpowiada za gorzki smak w grejpfrucie. Co wynika między innymi z tych trzech cech, o których wspomniałam? Co robi grejpfrut? Oczywiście przy regularnym spożywaniu 🙂

  • pomaga w zapobieganiu nowotworom (poprzez działanie antyoksydacyjne, jeśli chcecie mogę poświęcić temu mechanizmowi oddzielny wpis)
  • ułatwia obniżanie poziomu glukozy we krwi
  • zjedzenie różowego lub pomarańczowego grejpfruta średniej wielkości pozwala na pokrycie dziennego zapotrzebowania na witaminę C (choć w okresie jesienno-zimowym uważam, że zapotrzebowanie jest wyższe niż w pozostałej części roku)
  • podkręca metabolizm i reguluje odkładanie tkanki tłuszczowej (ale to niestety nie działa tak, że po zjedzeniu powiększonego mak zestawu wystarczy zjeść grejpfruta, żeby nie było później płaczu ;). Ponoć podkręca metabolizm o 10%, ale nie jest to informacja z zaufanego źródła, więc potraktujcie to raczej w charakterze ciekawostki niż faktu
  • wzmocni odporność
  • obniży poziom LDL (to ten zły cholesterol – a czemu zły? o tym też mogę napisać notkę pod warunkiem złożenia przez Was obietnicy, że przeczytacie – nie lubię tak grochem o ścianę!), a obniżając poziom złego cholesterolu wpłynie zapobiegawczo na choroby układu krwionośnego
  • działa detoksykująco

Szkoda, żeby całe to dobro przeszło obok nosa… Jest kilka sposobów na to, żeby nawet grejpfrutowi hejterzy polubili ten owoc! Ciocia dobry lifestyle przychodzi z pomocą

Przemyć go

Powoli zwiększaj dawkę i powinno udać się bezboleśnie. Grejpfrut sprawdzi się jako dodatek do posiłków. W przypadku tych, które Wam polecam nie zdominuje smaku potrawy, a skorzystacie z części jego dobroczynnych właściwości. Poniższe propozycje są też niezłymi opcjami dla osób walczących o nową, lepszą sylwetkę:

sałatka z grejpfrut
  • sałatka z grejpfrutem – może być zwykła owocowa lub bardziej oryginalna wersja sałatki z grejpfrutem – sałatka wytrawna. Z czego przygotować? Garść szpinaku, garść roszponki, 1 grejpfrut (czerwony), 1/3 kostki chudego twarogu, łyżka pestek ze słonecznika. Podajemy z sosikiem (bardziej lajfstajlowo zwanym dressingiem) przygotowanym z dwóch łyżek soku z grejpfruta, łyżeczki oliwy z oliwek, małą łyżeczką miodu i dosłownie ociupinką (moja ulubiona jednostka wagi) soli i pieprzu. Smakuje pycha, a porcja ma około 300 kalorii!
  • deser z grejpfrutem – mój faworyt! potrzebujemy: banana, grejpfruta, miód, migdały (w płatkach), jogurt grecki/naturalny gęsty. Banana i miąższ grejpfruta blendujemy na jednolitą masę, następnie dodajemy 3-4 łyżki miodu do jogurtu i dokładnie mieszamy. Przygotowujemy wysoką szklankę i kolejno wlewamy owoce, posypujemy migdałami, przekładamy masą jogurtowo-miodową i gotowe. Najładniej będzie wyglądać jeśli zakończymy deser warstwą owoców posypaną migdałami 🙂
  • koktajl z grejpfrutem – najprostsze smoothie świata z grejpfrutem, w którym niemal nie czuć grejpfruta… Potrzebujemy 40 dag (już obranych) gruszek – w moim przypadku były to 2 gruszki, jednego czerwonego grejpfruta, łyżeczkę miodu. Wszystkie produkty blendujemy. Koniec :). Dzięki temu, że używamy miąższu grejpfruta redukujemy jego gorzki smak, ale tym samym pozbawiamy się wielu korzystnych składników, które właśnie w skórce występują w największej ilości. No i w pestkach.

Pójdź na łatwiznę i zyskaj najwięcej

people-in-movies-when-sick-VS-me-when-sick


chora
W związku z powyższym obrazkiem pokazuję 15% twarzy – zdecydowanie nie wyglądam jak gwiazda, za to Figa… 😀

Wiem, zazwyczaj te dwa warianty z tytułu nie idą ze sobą w parze. Jakieś 2-3 tygodnie temu, gdy Łukasz był w najostrzejszej fazie przeziębienia (czyt. gdy sprawiał wrażenie dotkniętego ebolą, świńską grypą i chorobą wściekłych krów jednocześnie) a ja czułam się jak pielęgniarka na OIOMie przyszła współpracowa paczuszka od producenta Citroseptu (któremu możecie podziękować za inspirację do stworzenia tego wpisu). Pewnie słyszeliście już coś na temat tego suplementu (ma bardzo dobre opinie w Internecie) – ja powiem krótko. To całkiem super sprawa, bo w objętości mniejszej niż łyżeczka znajdziemy wszystko to, czego nie znajdziemy w zjadanym grejpfrucie. No chyba, że szamacie pestki :). Jak pisałam wyżej – większość cudownych właściwości grejpfrut zawdzięcza białej skórce i właśnie pestkom. Ekstrakt jest w pełni naturalny, więc przez to gorzki – ja najbardziej lubię go dodawać do soków jednodniowych. Opakowanie prezentowe już prawie zdenkowałam, ale na pewno kupię kolejne, żeby suplementować się całą zimę. Jeśli choć w małym stopniu przyczyniło się to do zahamowania epidemii eboli (Łukasz czuje się już lepiej) to warto :D. Ja wspomagałam się przy anginie turbo wersją Citroseptu z acerolą, która posiada jeszcze więcej witaminy C. Tym razem bez antybiotyków się nie udało, ale w 3 dni znacząco podreperowałam stan zdrowia. Szkoda, że po drodze ominęło mnie ważne kolokwium, zjazd na dietetyce i urodzinowa impreza.

Wykąp się w nim

kinshipofoxford.com
kinshipofoxford.com

Albo wypachnij (są super świece o zapachu grejpfruta!). No dobra. Może nie spłyną na Ciebie wszystkie łaski z powyższych podpunktów, ale zrobisz krok w kierunku polubieniu tego owocu! A co to da? Kąpiel w olejku eterycznym z grejpfruta może pomóc złagodzić PMS, migreny, stres, bezsenność. To nie są szczególnie unikalne właściwości, bo podobne uzyskać można korzystając z innych olejków eterycznych, ale wybranie grejpfrutowego przyczyni się do polubienia samego owocu.

Idę sobie, bo aż mnie naszła ochota :). Chcecie kontynuację owocowo/warzywnego cyklu w podobnym stylu?