Te pośladki mają 45 lat – Laura Harris czyli chicken tuna

Może nawet 46. Jest duże prawdopodobieństwo, że wiele razy widziałeś jej fotki, myśląc, że to reklama tych super ładnych butów nike, Miss Bikini Nastolatek 2040, albo po prostu efekt wprawnej ręki grafika. Przykro mi muszę Cię rozczarować – jej przykład to nie jeden z tych, przy których można mówić „gdybym miał to to i tamto, a nie siamto i sramto to na pewno też mógłbym tyle trenować…”. Bla bla bla. Czy faktycznie każdy jest zdolny by mieć takie osiągi w pracy nad ciałem?

Chicken tuna – realna motywacja czy surrealistyczny ideał

Laura Harris skończyła 45 lat. Zaczęła trenować w wieku lat 23, a podczas 22 letniego treningu odpuściła sobie tylko tydzień. Trenuje 3 razy w tygodniu na siłowni, a codziennie robi 50 przysiadów. Od 2004 roku prowadzi bloga. Nie stosuje odżywek. Jest majętną, bezdzietną kobietą. Nigdy nie miała atletycznej budowy, była po prostu przeciętną dziewczyną. Chicken tuna występuje w tym tekście jedynie jako przykład. Wykorzystałam ją jako wizualizację wszystkich tych, którzy potrafią wpędzić Cię w doła. Co, ale jak to? To nie będę teraz pisać o tym, jak to chicken tuna motywuje? Ano nie będę.

Chcę napisać o tym jak to wszyscy ćwiczący, próbują wmówić nam, że są lepsi od tych, którzy tego samego nie robią. Nie biegają, jedzą pizzę na kolację, na siłowni byli przed kilkoma laty, a basen kojarzą tylko z wakacyjnych wyjazdów. Zadają magiczne pytanie: „A jaka jest Twoja wymówka?!” z góry zakładając, że nie ma rzeczy nie do przejścia i to żaden problem znaleźć 30 minut dziennie na trening. A przecież istnieje wiele powodów, przez które to nie trening jest życiowym priorytetem.

Możesz mieć małe dziecko. Takie, do którego trzeba wstawać w nocy, bo ma kolki i takie, które trzeba usypiać nosząc kilkadziesiąt minut na rękach.

Możesz być na tyle otyły, że jakakolwiek forma aktywności fizycznej doprowadza Cię do frustracji i zniechęca do powtórki z rozrywki na długie miesiące.

Możesz mówić:  „Mam 3 dzieci i najmłodsze ma 17 mcy. Mam 42 lata i moje foto to jak nr1. Jak mam się wziąć za siebie jak jestem samotnie wychowującą mamą i dwoje starszych mam na utrzymaniu bo studiują? Pracuję i nie mam sił. Jem kiedy i co popadnie. Nie ćwiczę choć ćwiczyłam regularnie aerobox do 5-6 mca ciąży. Masakra kochani :-(:-(„

Możesz być pracocholikiem, albo bezrobotnym namiętnie szukającym pracy.

Możesz lubić spać, oglądać telewizję, pić piwo ze znajomymi.

Możesz nie lubić się ruszać, pocić, męczyć.

Nie musisz słuchać wszystkich tych, które próbują przekonać Cię do powielania ich sposobu na życie. Ale jeśli się na to nie zdecydujesz to nie wiń kogokolwiek za to, że wyglądasz, jak wyglądasz czy za to, że wejście na drugie piętro jest dla Ciebie wyzwaniem. Możesz mieć każdą, dowolną wymówkę. Albo delikatniej: powód, przez który nie chcesz ćwiczyć. Ale zanim powiesz o nim głośno, zastanów się czy jest dla Ciebie ważniejsza niż chęć zmiany własnego ciała czy stylu życia. Tylko o to chodzi.

Możesz mieć jeden argument, który w moim przypadku kończy dyskusję. Po prostu Twój wygląd nie jest dla ciebie pierwszorzędną sprawą. Nawet drugorzędną nie. Skoro tak, to po prostu każ się cmoknąć tym ludziom w ich wytrenowane tyłki i nie wchodźcie sobie w paradę. Nie robiąc tego nie jesteś od nich ani trochę gorszy. Ale pamiętaj, że lepszy też nie. To nie upoważnia Cię do pisania „jesteś bogata, masz zaradnego męża, nie masz dzieci – też mi coś, znaleźć czas na trening”.

Do tego posta zmotywowały mnie obserwowane od kilku tygodni fanki Ewy Chodakowskiej, które na większość komentarzy w stylu „nie chce mi się ćwiczyć”, „nie mam czasu ćwiczyć”, „…” zgodnie wtórowały sobie nawzajem w obrzucaniu błotem autora, onanizując się własną zajebistością spowodowaną stylem życia, który prowadzą.