Nie czytajcie tego!

Krótka piłka. Tutaj nie ma nic pomiędzy – albo postąpisz w jedyny słuszny sposób, albo spieprzysz sprawę po całości.

Skoro powiedziałeś A, musisz powiedzieć B.

Jeśli nie masz ochoty podejmować się czegoś to zrób mi przysługę i odmów najszybciej jak to możliwe.

Wiesz, że masz mało czasu i będziesz musiał robić projekt po łebkach? Odmów, przeproś, nie deklaruj nic, ale nie zgadzaj się tylko dlatego, że nie umiesz powiedzieć nie. W gruncie rzeczy większą przysługę zrobisz mi, mówiąc szczere „nie mam ochoty”, niż lakoniczne „niech Ci będzie”.

Jeśli nie włożysz serca w projekt – będzie trzeba po Tobie poprawiać.

Jeśli będziesz nie w humorze – popsujesz też mój nastrój.

Jeśli nie zdążysz na czas – będę musiała znaleźć kogoś na zastępstwo.

Skoro zgodziłeś się na zrobienie czegoś, rób to z uśmiechem na ustach. Jeśli podjąłeś się zlecenia, wykonaj je z należytą dbałością. Gdy zobowiązałeś się do pomocy udziel jej przynajmniej tak samo dobrze, jakbyś robił coś dla siebie. Zrób to wszystko najlepiej jak potrafisz, choćbyś nie miał na to najmniejszej ochoty.

Nie potrafisz tak? Oszczędź swój i mój czas, swoje i moje nerwy, daj sobie spokój już na początku. Albo nawet w trakcie. Wolę wszystko niż obserwowanie jak wielką krzywdę robi Ci wywiązywanie się z danego słowa. Tak, wolę nawet, żebyś nie zrealizował jej wcale.

Bardzo Was przepraszam, że obciążam Was swoimi frustracjami, ale uznajmy, że to taki blogowy powrót do korzeni. No wiecie, do tych czasów, w których blogi były głównie pamiętnikami i zapiskami przemyśleń i emocji autora. Skoro i tak już to z siebie wyrzuciłam to może jednak nie skasuję tego tekstu, może się przydać do linkowania przy pewnych okolicznościach… 

To teraz pora zapytać – jestem jakaś dziwna czy też tak macie? Jak widzę, że ktoś, kto podjął się zrobienia czegoś robi to z łaską i wypisanym na twarzy bólem wszechświata to witki mi opadają i zdecydowanie tracę ochotę na taką współpracę. W takiej sytuacji – zupełnie szczerze – wolę zrobić to coś bez jakiejkolwiek pomocy, choćbym miała nie spać, nie jeść i wyjść kilometr poza strefę komfortu.