Co robić, żeby studia nie okazały się stratą czasu?

Ponad trzy tygodnie temu wróciłeś na zajęcia, a może nawet pojawiłeś się na nich po raz pierwszy. Jeśli tak to pewnie masz już za sobą ze dwie szalone imprezy, przynajmniej jednego kaca, przy którym obiecywałeś sobie i wszystkim znajomym na Facebooku, że to był ostatni raz do sylwestra. Zdążyłeś już powiedzieć „chyba nie idę dzisiaj na wykład”, poprosić człowieka, z którym nie rozmawiasz na co dzień o notatki i nawet obiecać sobie, że na następnych zajęciach zrobisz już własne. Nie zrobiłeś. Bo po kolejnej popołudniowej drzemeczce, której niejeden pozazdrościłby Ci w nocy, a może gdzieś między jednym, a drugim piwem czy przy rozmowie z kimś, kto dostał się na kierunek, w który celowałeś, ale jakoś tak nie wyszło zdałeś sobie sprawę, że

chyba nie tak miało być

Kiedy zaczynałeś studia wyobrażałeś sobie, że właśnie dołączasz do elitarnego grona ludzi, którzy zarażeni wspólną pasją będą uczestniczyć w wielkich rzeczach, tworzyć świat na nowo, uczyć się pasjonujących treści.

A później się obudziłeś. Na pierwszym roku okazało się, że zamiast klonowania będziesz musiał uczyć się obliczania macierzy (choć słowo matrix wydaje się bardziej oddawać sedno sprawy), historii medycyny, fizyki na informatyce, anatomii na biotechnologii, a podstaw chirurgii na dietetyce. Wykładowcy mają w sobie tyle entuzjazmu, że nie byłoby zaskoczeniem gdyby zasnęli na własnych zajęciach, a system oceniania bardziej niż uczciwy konkurs przypomina zwolnienie blokady maszyny losującej.

W międzyczasie w telewizji mówi się o rzeszach bezrobotnych magistrów czy też erze najbardziej wykwalifikowanych kasjerów ever. Myślisz sobie

uff, jestem bezpieczny – w końcu mój kierunek jest zamawiany!

biot

Proszę bardzo. Tyle z Twojego bezpieczeństwa. Czy raczej mojego. Biotechnologia na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi jest kierunkiem zamawianym. Założenie było takie, że UE dofinansowuje te kierunki, których absolwenci są szczególnie pożądani na rynku pracy. No po prostu nie wiem na co się zdecydować! Niech portal sam odpowie sobie na pytanie czy wyniki wyszukiwania spełniają moje oczekiwania.

Jeśli dotąd nie zdawałeś sobie z tego sprawy to przepraszam – przykro mi, że dowiadujesz się tego ode mnie. Studia już dawno nie są gwarantem zdobycia pracy (z wyjątkami, które można by policzyć na palcach jednej ręki). Ani w zawodzie, ani w ogóle. W Polsce nie ma super prestiżowej uczelni, która gwarantuje wykształcenie idealnego pracownika, odpowiadającego na aktualne potrzeby rynku pracy, którego można zatrudnić w ciemno – bo skoro skończył Iksa i Igreka to znaczy, że dając mu na początek średnią krajową, zarobimy dzięki niemu kupę kasy!

To tak nie działa. No, może jedynie w  przypadku jakiegoś prestiżowego MBA. Masz trzy wyjścia:

  1. Żyć w błogiej nieświadomości na garnuszku rodziców i zacząć się tym martwić po studiach.
  2. Rzucić studia i zostać ninja.
  3. Nie pozwolić na to, żeby studia okazały się kompletną stratą czasu. No to spróbujmy.

Co robię, żeby nie stracić czasu na studiach?

1. Przemyśl: co tak naprawdę chcesz robić w życiu?

Postaraj się oddzielić powinienem od chcę i zastanowić się, jaka praca sprawiałaby Ci najwięcej frajdy. Uświadom sobie, że już niedługo będziesz spędzał w ten sposób (co najmniej) 1/3 doby, a ten stan rzeczy może trwać nawet do końca życia (jasne, że zawsze można się przekwalifikować, ale na potrzeby tego zadania wyobraź sobie, że taka opcja nie istnieje). OK, umówmy się, że już wiesz, ale jeśli w wieku 22 lat postanowiłeś zostać zawodowym piłkarzem, przemyśl to proszę jeszcze raz.

Załóżmy, że studiujesz farmację. W trakcie studiów okazuje się, że chemia z liceum to chemii na studiach ma się nijak, zajęcia sprawiają coraz mniejszą przyjemność, a perspektywa pracy ekspedientki (jak kończy większość absolwentów) nie wydaje Ci się szczególnie kusząca. Ale, ale! Social media takie super, copywriting taki przyjemny, marketing taki fajny. I fajnie. Zaciśnij zęby, przemęcz się na studiach, a pracy szukaj w działach marketingu największych firm z sektora nauk biomedycznych (biotechnologia, farmacja, nanotechnologia, medycyna, sprzęt laboratoryjny). Bo widzisz, są takie zawody, do których nie da się przygotować poprzez konkretne studia. Weźmy pod lupę takie social media – to tak dynamiczna branża, że po skończeniu trzyletnich studiów swoją wiedzę mógłbyś sprzedać chyba wyłącznie jako kronikę.

W wielu branżach znacznie ważniejsze są konkretne umiejętności, które można zdobywać uczestnicząc w (najczęściej) darmowych konferencjach, warsztatach i szkoleniach. Można je też zdobywać na stażach, a jeśli o to chodzi to powinieneś wiedzieć, że…

2. Czasem trzeba zagryźć zęby

Czy schować dumę w kieszeń, jak wolisz. Darmowy staż. Zanim zaczniesz krzyczeć, że jedyna praca, która hańbi, to praca za darmo i że nie będziesz robić z siebie frajera to pomyśl. Jaki pożytek ma z Ciebie pracodawca? Często stażysta to bardziej dodatkowy obowiązek niż ułatwienie – potrzebuje opiekuna: osoby, która wprowadzi go w obowiązki firmy i przygotuje do wykonywania przyszłych zadań. Często pyta, jest wnikliwy, momentami pewnie też upierdliwy. Zanim zaczniesz krzywić się na widok oferty bezpłatnego stażu zastanów się kto zyska na tym więcej Ty czy pracodawca. W każdej branży są takie firmy, których referencje warte są więcej niż dyplom ukończenia uniwerka czy polibudy.

Ale też… Nie idź na staż, który nic Ci nie da. Tak – referencje bez pokrycia, to nadal nic. Znajdź taki staż, na którym będziesz mieć realne szanse rozwoju – w przeciwnym razie bardziej opłaca się iść do jakiekolwiek pracy, która nie da satysfkacji, ale przynajmniej da pieniądze.

3. Rozwijaj swoje zainteresowania

Pomyśl w czym jesteś dobry, później zastanów się co Cię najbardziej interesuje, a później znajdź między tymi rzeczami wspólny mianownik i dbaj o niego! Młode, intensywnie rozwijające się zespoły potrzebują w swoich szeregach osób, które oprócz umiejętności, mają osobowość – taką, która może wnieść coś ciekawego do ich działalności. Poświęć się swojej pasji w pełni, staraj się być lepszy niż najlepszy, a później tylko bacznie obserwuj jak Twoja pasja staje się Twoją pracą. A nawet jeśli to się nie uda to zawsze wypadniesz na rozmowie kwalifikacyjnej ciekawiej niż kontrkandydat mówiący, że jego hobby to czytanie.

Bierz udział w warsztatach, konkursach, szkoleniach – prawdopodbnie gdybyś nie był studentem, musiałabyś sporo zapłacić za udział w podobnych akcjach. Czas przeznaczony na studia (3 czy 5 lat) poświęć na samorozwój, naukę języków, zdobywanie certyfikatów czy…

4. Wyjazdy w trakcie studiów

keep-calm-and-travel-on-100

Na praktyki lub wymianę. To pozwoli nie tylko na zdobycie nowych umiejętności i pracy w międzynarodowym środowisku, ale też na oswojenie się z językiem obcym, nabranie odwagi w kontaktach z nowymi ludźmi i najprawdopodobniej zyskanie znajomości na całe życie. Przez kilka miesięcy poziom Twojego języka będzie lepszy niż po kilku latach spędzonych w szkołach językowych, poznasz inne kultury, staniesz się pewniejszy siebie. Podczas praktyk możesz mieć szansę pracy na sprzęcie, którego przez kilkanaście najbliższych lat nie mógłbyś obsługiwać w Polsce, a praktycznych rzeczy nauczysz się więcej niż podczas studiów pierwszego stopnia. Jak wyjechać na praktykę/wymianę?

  • Erasmus – jeśli Twoja uczelnia ma nawiązaną współpracę to na pewno znajdziesz informacje na ten temat w zakładkach typu kariera/praktyki/wymiana. Erasmus pozwala zarówno na wyjazd na wymianę (studiowanie swojego kierunku na innym uniwersytecie, gdzieś w świecie) i praktyki (ściśle związane z przedmiotem studiów)
  • AIESEC – wyjazdy na praktyki lub wolontariat
  • IAESTE – międzynarodowe stowarzyszenie, działające również w Polsce, które skupia się wokół różnych uczelni w formie Komitetów Lokalnych (teraz wszyscy zgodnie doceniają niemarnowanie czasu na studiach i obserwują poczynania komitetu łódzkiego, przy którym pracuję). W tym roku kilkunastu członków naszego komitetu odbyło praktyki między innymi w Brazylii, Wietnamie, Hongkongu, Serbii czy Argentynie. Kto wie czy w przyszłoroczne wakacje nie będę nadawać do Was z równie egzotycznej lokalizacji?:)

5. Dbaj o relacje

Kontakty są jedną z największych wartości. Mnóstwo ofert pracy zanim trafi na odpowiednie portale rozpowszechniana jest pocztą pantoflową – znajomy pyta znajomego, a często już na tym etapie okazuje się, że jest gość, który spełnia oczekiwania, rusza na rozmowę i zostaje na stałe. Zamiast głupio zazdrościć i psioczyć, że w Polsce to tylko po znajomości to lepiej zacząć te znajomości zdobywać. Dbaj o kontakty z tymi, którzy już skończyli studia (może kiedy Ty zasilisz grono absolwentów oni będą już osobami decyzyjnymi w swoich działach?), pilnuj relacji z niektórymi wykładowcami – nie ma ich wielu, ale są tacy, którzy naprawdę chcą pomagać swoim studentom (doświadczyłam tego na własnej skórze i nadal doświadczam w przynajmniej dwóch przypadkach), pojawiaj się na branżowych konferencjach/szkoleniach i nie bój się (!) nawiązywać nowych znajomośc (niech pomoże Ci myśl, że zapewne macie wspólne zainteresowania, a ta druga osoba może się krępować jeszcze bardziej niż Ty).

A nawet jeśli nie skorzystasz z tego w życiu zawodowym to może znajdziesz drugą połówkę (ja i Łukasz poznaliśmy się właśnie na konferencji!), super znajomych na całe życie czy miejsce na kanapie w większości europejskich stolic.

6. Angażuj się w wolontariat/działaność organizacji non-profit

organizacja pozarządowa to taki świat kariery w miniaturze. Zaczynasz od podstawowych zadań, potem dostajesz coraz poważniejsze i coraz bardziej odpowiedzialne, by na końcu móc robić dokładnie to co zawsze chciałeś. Różnica z prawdziwym światem polega na tym, że od przysłowiowego ?pucybuta? do wymarzonego zajęcia możesz dojść w o wiele krótszym czasie. Oznacza to, że po roku bądź dwóch wolontariatu możesz zdobyć doświadczenie, które Twoi znajomi zdobędą 5-6 latach pracy!

Catherine The Owner, całość artykułu na temat korzyści płynących z wolontariatu tutaj.

Spróbuj się dostać do think-tanku, bądź aktywnym członkiem organizacji studenckich. Pożądna orgnizacja studencka da Ci możliwość realizowania wszystkich powyższych podpunktów.

7. Nie podoba Ci się? Stwórz coś swojego

afb3
afb2
afb5
afb1

Oprócz wcielania w życie powyższych rad, spróbowałam zrobić coś więcej. Razem ze znajomymi z pomocą najbardziej postępowego profesora na moim wydziale założyliśmy stowarzyszenie Akademickie Forum Biznesu. Oprócz tego, co oferują nam inne organizacje studenckie czy łódzkie uczelni, możemy sobie organizować wszystko to, na czym szczególnie nam zależy. Dopiero rozwijamy skrzydła, nawiązujemy wartościowe kontakty i intensywnie planujemy działalność na najbliższe miesiące.

A na koniec osobiście apeluję: nie zasilaj grona paskudnych malkontentów, którzy wiecznie narzekają na wszystko. Pomyśl? Oczekiwać, że skończenie studiów będzie równoznaczne z gwarancją zatrudnienia? Niby dlaczego? Studia w dzisiejszych czasach nie są niczym prestiżowym, bodajże w 2017 roku maturę będą zdawać osoby z głębokiego niżu demograficznego. Tak głębokiego, że dla każdego maturzysty znajdzie się miejsca na studiach dziennych. Publicznych. Studia to żaden prestiż, ani potwierdzenie umiejętności.

A to właśnie umiejętności są tym, za co będzie chciał zapłacić Twój potencjalny pracodawca.

A przynajmniej taką mam nadzieję. Czy Ci z Was, którzy proces rekrutacji mają już za sobą mogą potwierdzić, że dobrze kombinuję? A co Wy, Drogie Studenciaki robicie, żeby po studiach nie obudzić się z ręką w nocniku?