Fat burn, powiadasz…

Już wiem jak czuje się Łukasz kiedy siłą zaciągam go do klubu. Jak ja na zajęciach fitness z choreografią.

Zajęcia Fat Burn

tancerz

Tak się czuję…

Sumo grand champion Asashoryu of Mongolia performs sacred ring-entering ritual at Naritasan Shinshoji temple in Narita, east of Tokyo

… a tak wyglądam.

Zajęcia Fat Burn są oparte o układy choreograficzne. I już po tym pierwszym zdaniu zaczynają się schody. Jeśli nie wiecie co znaczy powiedzenie „słoń w składzie porcelany” to zapraszam na zajęcia – z chęcią skompromituje się na waszych oczach. Lewo, prawo, głowa, ręka, stopa, puenta, mambo! Uhm. No to ja jednak pokręcę młynki :D. Ewidentnie nie jest to typ zajęć, w którym się odnajduję – mam poważne problemy z zapamiętywaniem kolejnych kroków i wykonywaniem ruchów w odpowiednim kierunku. Uznałam, że warto Wam o tym napisać z jednego, konkretnego powodu – nie ma się czego wstydzić! Mimo, że z całej 20tki byłam najbardziej nieporadna, a moje pląsy w niczym nie przypominały sprawnych ruchów instruktorki to nikt się nie śmiał, nie patrzył, nie wytykał palcami. Nigdy nie wstydźcie się tego, że się ruszacie (ten temat fajnie ujęła life managerka)! Wstyd to narzekać na wagę, a wpieprzać chipsy, oglądając serial wieczorem.

Przejdźmy do meritum – zajęcia rozpoczynają się rozgrzewką. Następnie przechodzi się do składania choreografii – kilka razy wykonuje się to samo ćwiczenie – ten sam ruch, a następnie do nowego ruchu dodajemy wszystkie poprzednie. Na zakończenie zajęć wykonuje się wszystkie choreografie złączone w całość, a na do widzenia rzecz jasna jest jeszcze rozgrzewka.

Dla kogo są zajęcia Fat Burn? Jeśli lubisz taniec, zumbę czy step – na 100% Ci się spodoba. Jeśli nie lubisz wdzięcznych podskoków i obrotów, a Twojemu poczuciu rytmu jest bliżej do mnie niż do Rafała Maseraka – nie będziesz zachwycony. Ale tak, jak pisałam wcześniej – na zajęciach jest tak miła atmosfera, że najlepiej po prostu spróbować i przekonać się na własnej skórze.

Komu przydadzą się te zajęcia? Ano jak sama nazwa wskazuje tym, którzy chcą się pozbyć tłuszczyku z ciała. Niech nie zwiedzie Was tempo zajęć. Mogłoby się wydawać, że skoro pot nie leje się strumieniami i nadal jesteśmy w stanie wykonywać wszystkie ćwiczenia w rytmie to pewnie nie daje to żadnego efektu.

Błąd. Daje własnie taki efekt, jakiego oczekujesz.

PS. Zajęcia opisuję na podstawie doświadczeń z  mojego klubu fitness – Fit Fabric w Łodzi.

Czy fat naprawdę burn?

Po kolei: energia jest magazynowana w naszym ciele w dwóch postaciach: węglowodanów – glikogenu w wątrobie i mięśniach i tłuszczu w różnych częściach ciała. Podczas ćwiczeń zużywamy zarówno energię w postaci węglowodanów i tłuszczu, jednak w różnych propocjach, które są uzależnione od intensywności ćwiczeń. Żeby określić intensywność ćwiczeń najpierw należy wyznaczyć wskaźnik MHR: 220 – wiek (otrzymamy maksymalną częstość pracy serca). Procent od maksymalnej częstości pracy serca (tętna) określa proporcje wykorzystanych źródeł energii. I tak dla intensywności na poziomie 65-70 % (czyli dla przykładu: mam 22 lata, więc moje MHR wynosi 198. 70 % z tej wartości to 138) spalamy 40% węglowodanów, a 60% tłuszczu. Gdy trenujemy ciężej i tętno wzrasta, zużyjemy proporcjonalnie więcej węglowodanów (przy 85% MHR spalamy tłuszcz już w zaledwie 10%).

Cwaniaczki, nie dajcie się zwieść! To nie tak, że bardziej się opłaca godzinę maszerować na bieżni niż przez godzinę biec – pamiętajcie, że wartości powyżej określają procent zużywania konkretneog źródła energii. Załóżmy, że w godzinę marszu spalisz 200 kcal, a podczas biegu 600 kcal. Wówczas 60% spalonych kalorii podchodzących z tłuszczu będzie stanowiło 120 kalorii, podczas gdy w przypadku biegu z intensywnością na poziomie 80%, procent spalania tłuszunczu będzie wynosił 35 %, więc w praktyce pozbędziemy się 210 pochodzących ze spalenia tłuszczu kalorii. Jednak dla początkujących zdecydowanie bardziej opłacalną opcją jest regularny trening o niskiej intensywności niż szalony zryw, który zaowocuje co najwyżej zakwasami.

Inną kwestią jest to kiedy zaczynamy spalać tłuszcz – większość źródeł podaje, że dzieje się to po okolo 20 minutach od rozpoczęcia ćwiczeń ze względu na to, ze po tym czasie wykorzystujemy zapasy glikogeny. Coraz częściej czytam jednak o metodach treningowych, które pozwalają na przyspieszenie tego momentu właśnie dzięki balansowania intensywnością treningu.

PS. W tym temacie na uwagę zasługują też ćwiczenia interwałowe, które dają jeszcze lepsze efekty w spalaniu tkanki tłuszczowej. Tym zagadnieniem zajmiemy się przy okazji opisu innych zajęć grupowych.

Wiecie co? To na którą opcję się zdecydujecie nie jest aż tak ważne, żeby zdecydować się na samo ruszenie dupska. Także skoro post ma się ku końcowi to Wy zmykajcie na trening – ja idę na swój drugi dziś o 23:00. A Wy przed czy po? 🙂