Fit Pump – między orbitrekiem i żelastwem

Pewnie kiedy pierwszy raz pomyślałeś, że “trzeba by się w końcu za siebie wziąć” zdecydowałeś, że zaczniesz ćwiczyć w domu. No bo przecież z taką formą to wstyd iść pobiegać do parku! Może było to P90X, może Ewa Chodakowska, może Mel B. Beauty Blender? O, aerobiczna szóstka też mega popularna. Ja wytrzymałam kiedyś do całego trzeciego dnia, taka ze mnie pro body builderka!

OK. Po kilku tyodniach stwierdziłeś, że wskoczyłeś na wyższy poziom świadomości i możesz zacząć biegać. Pewnie nawet kupiłeś super buty, żeby uniknąć wszelkich kontuzji. Najpierw więcej maszerowałeś niż chodziłeś, a z każdym kolejnym wyjściem wydłużałeś dystans, zgarniałeś kolejne puchary na endomondo i to było super.

Stwierdziłeś, że skoro jesteś w stanie truchtać przez 30 minut, a to przecież prawie tak, jakbyś mógł przebiec maraton (true story!), więc równie dobrze możesz już iśc na siłkę. No i przecież kupiłeś już super ciuchy, więc to tym bardziej dobry moment.

Więc ogarniasz już większość zajęć grupowych (jeśli jesteś kobietą) lub zostałeś mistrzem prostej na każdej bieżni (jeśli jesteś mężczyzną).

I jakoś tak ciągle mało. Ale jednak to nadal nie jest ten moment, żeby na pełnej pompie wkroczyć między wolne ciężary, zarzucić sztangę na barki i cisnąć.

I w tym momencie pojawia się FIT PUMP (bądź po prostu “pump” zależnie od klubu – ja standardowo opisuje doświadczenia z łódzkiego Fit Fabric, które to kocham miłością najszczerszą).

FIT PUMP – co, jak, dla kogo, po co?

To takie zajęcia, na których dobrze czują się zarówno babeczki, jak i faceci, bo dzi
ałamy na nich ze sztangami. Dysponujemy talerzami o różnych ciężarach i montujemy z nich dokładnie taki zestaw jaki odpowiada naszym możliwościom (hey girls, są też różowe!). Dzięki temu zajęcia są w zasięgu ręki nawet osób początkujących – nie wymagają super kondycji, bo są raczej statyczne niż dynamiczne. A oprócz tego pozwalają na podejrzenie poprawnego wykonywania ćwiczeń przez trenera, a zawsze po zajęciach jest też przeciez opcja zostania na chwilę, żeby upewnić się czy dane ćwiczenie wykonujemy poprawnie (a zazwyczaj ewentualne błędy trener wyłapuje sam jeszcze podczas zajęć fit pump).

jen selter

ALE PRZECIEŻ KOBIECIE NIE PRZYSTOI DŹWIGAĆ? Taaa? A myślisz, że Jen Selter to co, wybiegała sobie pośladki? Nie należy się bać treningu siłowego – gdyby to działało tak szybko i wymagało tak niewiele wysiłku to na świecie byliby sami modele Calvina Kleina ;). Zajęcia takie jak fit pump są świetne, by przekonać się, że nie taka sztanga straszna!

Jakich efektów można się spodziewać przy regularnych treningach?

  • wzrost siły – przydatne też w codziennym życiu! Przecież każdy powrót z super marketu to swoisty martwy ciąg 😉
  • modelowanie sylwetki – bardzo realne i wymierne, bo np. takie wspomniane wyżej pośladki bardzo szybko odwdzięczają się za dołożenie na barki ciężaru zamiast dodawania kolejnych powtórzeń
  • nabranie pewności siebie w ćwiczeniach na siłowni – przydatne dla tych, którzy zwyczajnie wstydzą się zacząć trenować z wolnym ciężarem

Ja jestem absolutną fanką – fit pump skradł moje serce i był przełomem jeśli chodzi o podejście do treningu siłowego, z którym miałam mały, maleńki epizod wcześniej. Na szczęście trafiłam teraz pod skrzydła super babki, która przy okazji okazuje się też świetną trenerką – mam przyjemność ćwiczyć z Martą Okuniewską  (też w Fit Fabric, a jak!). Za mną dopiero dwa treningi, więc nie będę jeszcze się rozpisywać na ten temat, ale możecie być pewni, że pod koniec roku pokażę efekty naszej dwumiesięcznej pracy.

Wracając do wstępu – jestem ciekawa na którym etapie jesteście Wy, kochani czytelnicy! Chwalić mi się tutaj i żalić (jak trzeba to kopnę w tyłek solidnie, nie jeden z Was już się o tym przekonał :).

Zostaw komentarz

  1. sewilka

    Oj ja z ciężarow to teraz dźwigam takie 1,5kg pod sercem…i jeszcze większy na sercu… bo dziś okazało się ze ja juz jestem za duża, że małe w brzuchu tez juz trochę za duże a najwiekszy w tym wszystkim poziom glukozy… cukrzyca ciążowa? wtf? Ale dzielnie zarzuciłam na pulpit ćwiczenia na 3trymestr i od rana działam na wyzszym poziomie… Tylko jak zjeść owsianke bez mleka?(bo podobno mleko nie dla cukrzyka)

          1. sewilka

            Pewnie jak juz trochę ochlone to zacznę szukać… liczę ze mój lekarz rodzinny jak zawsze zacznie się ze mnie śmiać ze za bardzo panikuje, wszystko mi wyjaśni i jakoś przebrniemy te 2 i pół miesiąca…

      1. Domi

        Mamy teraz nowy fun: salsasicie w sporterze 😀 ale ja niestety na razie musze dac odpocząć nodze 🙁

  2. Karolina

    a ja jestem na etapie, że coś tam poćwiczyłam, przez jakieś 2 tyg a od poniedziałku nic, nie ma czasu, nie ma chęci…

    1. Monika Gabas

      Brak chęci generuje brak czasu – jeśli chęci są takie, że nie ma zmiłuj trening musi być to i czas się znajdzie. Wierzę, że zacznie Ci się chcieć tak, jak teraz Ci się nie chce!

  3. Aleksandra eM.

    Zdecydowanie nic nie daje tak szybkich i fantastycznych efektów jak trening siłowy! Uwielbiam <3 A pośladki… no cóż, muszą być, nie ma to tamto ^^

  4. J

    Po 3-miesięcznym epizodzie z ciężarami zniechęcona brakiem efektów (serio! robiłam sobie zdjęcia raz w tygodniu, nie było na nich widać żadnej zmiany :() wróciłam do truchtania… Zdaje się, że używałam za lekkich ciężarów i moje ćwiczenia zamiast zamierzonych siłowych były wzmacniające. Piszesz, że dopiero zaczęłaś przygodę ze sztangą – powiesz mi proszę jakiego obciążenia używasz? Nie poddaję się tak łatwo i zamierzam do ciężarów wrócić 😉 Pozdrawiam!

    1. Monika Gabas

      Jakiego obciążenia na co? 🙂

      Póki co nie zwracam uwagi na cyferki na talerzach, dokładam stopniowo tak, żeby czuć opór ale też mieć możliwość normalnego funkcjonowania na drugi dzień ;). Np. w przypadku przysiadów czy wykroków (4 serie x 15 powtórzeń) 15 kg

      1. Niebieskoszara

        J 3 miesiące to mało i dużo na efekty 🙂 Zależy jaki jest cel 😉 Miałaś ułożony plan przez trenera? 🙂 Wiem, że to ciekawe ile inni podnoszą, ale ilość kilogramów w poszczególnych ćwiczeniach, seriach powinna być dopasowana do nas – nie warto opierać się na tym, ile inni dźwigają 🙂

        1. J

          Dziękuję za odpowiedź! Ahh, plan przez trenera… Nie 🙁 Na widok 15 kg wspomnianych wyżej przez Monikę robiłam wielką minę O JEZU JAK DUŻO, JUTRO ZAKWASY :0 Zapytałam z ciekawości, przejrzałaś mnie 😉 Zdążyłam już zauważyć, że “ile kto podnosi” to wielka tajemnica, ale działając sama na własną rękę nie miałam pojęcia czy wystarczająco to 5kg, 10 kg czy 20 kg. Moim celem jest ujędrnienie, bo po kilkuletnim kroczeniu za dietami cud moje ciało przypomina galaretę owiniętą w folię bąbelkową. Czy trener jest w tym wypadku niezbędny?

          1. Niebieskoszara

            Trener nie jest niezbędny, ale na początku pokaże technikę, naprowadzi 🙂 Plany dla początkujących można łatwo znaleźć w internecie. Jednak bardzo ważną kwestią jest technika i tempo ćwiczeń, bo wtedy jak już mamy sensowny plan i podejdziemy do tego z głową nie może się nie udać 🙂 Wystarczająco to tyle, ile serio jesteś w stanie unieść dla zadanej ilości powtórzeń. Czasem masz zapas kilku powtórzeń – oznacza to, że mogłaś wziąć więcej 🙂 Wyznacznikiem jest właśnie poprawność techniki i zapas jaki sama czujesz – jeśli technika jest ok i zapas spory to w kolejnej serii dokładasz kilogramy. Dieta nie będzie obojętna jak chodzi o wygląd mięśni i stan skóry – ale to na pewno już wiesz, z resztą Monika jako dietetyk na pewno to potwierdzi 🙂

          2. Monika Gabas

            Zgadzam się z Niebieskoszarą, a jako zobrazowanie sensu czystej diety spójrz na jej brzuch :). To nie jest tak, że ktoś kto ćwiczy (nawet siłowo) ma zagwarantowane widoczne mięśnie – najpierw (jak w moim przypadku) trzeba je odkopać spod tłuszczu ;). A do tego niezbędna jest dieta. To co napisała niebieskoszara (swoją drogą Twój nick kojarzy mi się z moim kotem :)) to sama prawda – trener nie jest niezbędny, ale stanowi bardzo duże ułatwienie i moim zdaniem jest w stanie przyspieszyć efekty o kilka miesięcy, które straciłabyś na metodzie prób i błędów. Nie mówiąc o ryzyku kontuzji przy niepoprawnie wykonywanych ćwiczeniach (nie wiem czy tylko ja tak mam, ale w trakcie treningu np. podczas drugiej serii ciężko mi pilnować techniki samej, bo już za bardzo skupiam się na tym, żeby dokończyć serię, żeby jeszcze podziwiać się w lustrze). Ja zdecydowałam się na 5 treningów personalnych (w Fit Fabric, później będę miała Martę do dyspozycji podczas jej dyżurów trenerskich w razie pytań) i uważam, że to była bardzo dobra decyzja. Mam za sobą 2 treningi i jedną parodię treningu (wczoraj pierwszy raz w życiu zrobiło mi się podczas treningu tak słabo, że musiałyśmy go przerwać) i już widzę duży sens teog przedsięwzięćia 🙂

          3. J

            Dziewczyny, bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi i wskazówki! O diecie oczywiście wiem, od dłuższego czasu jestem już na tej “prawidłowej drodze” 🙂 Jednak galareta została. Tym razem jestem bogatsza o doświadczenia oraz zmotywowana, żeby dowiedzieć się więcej i porządniej zabrać się za ten temat. Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszych treningach!

          4. J

            Wielkie dzięki za wskazówki 🙂 Biorę się za szukanie. Ostatnim razem widocznie tylko zdawało mi się, że jestem gotowa na taki trening, teraz będzie znacznie lepiej. Pozdrawiam 🙂

  5. Katsunetka

    Na opłakanym etapie, brak efektów w ćwiczeniach po 6 miesiącach mnie skutecznie zdemotywował. Teraz przez leczenie jeszcze bardziej mi zdrowie podupada zamiast się poprawiać, ale tak zastanawiam się na siłowymi ćwiczeniami. Jak na razie jednak w domu, iść na 10 minut na siłownię to jednak lekki wstyd.

    1. Monika Gabas

      Wstyd to nie iść! Nieważne czy pójdziesz na 5,10,15 minut czy 2 godziny. Nie można się porownywać z innymi – nie wiesz ile czasu zajęło im dojście do etapu, w którym znajdują się aktualnie!

  6. Aneta

    Ciężary to jeszcze nie mój etap – chociaż zazdroszczę Ci takiej siłowni jak FitFabric, też przydałaby mi się taka otwarta do późnych godzin nocnych 😉 Jestem raczej na etapie biegania ( choć to chyba za dużo w moim przypdku – raczej maszerowanie ;p). I potwierdzam – kopniak pomaga <3

    1. Monika Gabas

      Z tego co wiem to są tylko dwie takie w Polsce… jestem szczęściarą! :). Od kopniaka minęły 2 miesiące, więc pora na kolejnego – takiego, który podkręci tempo i sprawi, że przebiegniesz ten pierwszy dystans 🙂

      1. Aneta

        A gdzie druga?;) A co do tego pierwszego dystansu – to coraz zimniej się robi, a ja taki zmarzlak jestem 😉

          1. Aneta

            To strasznie daleko! A mówią, że w Trójmieście jest wszystko 🙁

          2. Marta

            Powerpump jest w FitStacji na Przymorzu , ale nigdy tam nie byłam wiec nie mogę więcej powiedzieć 🙂

  7. www.olivkablog.pl

    Dziękuje za spotkanie na BFG. Nadrabiam zaległości i czytam Twoje wpisy. Właśnie namówiłaś mnie na rozświetlacz, pędzę szukać w sklepie.

    1. Monika Gabas

      :)) Ja jestem pod wrażeniem urody Oliwki! Patrzę, patrzę i napatrzeć się nie mogę – no ale po kimś przecież to ma!

      A z the balm może być ciężko w stacjonarnych, za to bez problemu w internetowych!

  8. kk

    A ja ćwicze PUMP 3 razy w tygodniu od lutego 🙂 Powiem wam szczerze, że zarówno wg mnie jak i mojej trenerki bliżej tu do Cardio fitnesu niż treningu siłowego. Bardzo dużo powtórzeń i lekkie ciężary takich pośladków też nam nie zrobią.. Ale ja uwielbiam te zajęcia! POnadto dzięki nim odważyłam się robić prawdziwe ciężkie przysiady i wykroki na siłowni 🙂

  9. Mjks

    Dzięki Twojemu poleceniu FitPump jakieś dwa miesiące temu przeszłam już przez etap różowych talerzy i dzielnie dokładam do nich SZARE! Największym plusem było nauczenie się techniki w wykonywaniu podstawowych ćwiczeń ze sztangą teraz MC, wiosłowanie, wyciskanie, czy press push są dla mnie teraz tak banalne, że mogę na spokojnie robić trening na własną rękę bez obaw, że się skrzywdzę 🙂 A w swoim dążeniu do celu jestem na etapie trzymania pięknej diety od dwóch miesięcy i sukcesywnego wdrażania ćwiczeń siłowych. Coraz śmielej korzystam z maszyn, których jeszcze miesiąc temu panicznie się bałam. A efekty są, oj są!

  10. Gosia

    Mi sie jakoś ostatnio siłownia znudziła, a może bardziej uciążliwe okazało się wstawanie na nią i chodzenie na trening przed pracą więc szukam sobie jakiś nowych zajęć grupowych żeby przeczekać moje słabości. Dziś idę na Trening Obwodowy do Rytmu na Retkini (bo tam mieszkam). Oprócz tego na przeciwko mojego bloku otworzyła się nowa siłownia i jak zaczną obsługiwać moje karty wejściowe to tam się przeniosę z Fit Fabric, bo będę mogła sobie trenować wieczorem, a nie koniecznie wczesnym rankiem. Tak więc aktualnie przerwa w siłowni na rzecz zajęć grupowych i ćwiczenia w domu. Muszę Ci się pochwalić, że ćwiczenia w domu poskutkowały tym, że moja 15 miesięczna córeczka kładzie się na dywanie i macha nóżkami i rączkami jakby się gimnastykowała- przykład idzie z góry!!!
    Pozdrowienia

  11. Gosia

    A zapomniałam dodać, że kocham ćwiczenia ze sztangą!!! Najbardziej oczywiście przysiady i martwe ciągi!! Polecam wszystkim dziewczynom! Nie bójcie się ciężarów!!

  12. Julia Ż-t

    Ok, a ja mam pytanie, prawdopodobnie głupie. Mianowicie: gdzie jest granica dokładania sobie ciężarów? Czy jak osiągiesz zadowalający efekt to poprzestajesz na tych czy jak? Jak do tej pory używałam jedynie hantli max 3kg więc waga piórkowa choć moje używane sporadycznie mięśnie nawet to odczuwają ( długa droga przede mną). Ale tak z ciekawości- co jest potem?

    1. Monika Gabas

      To pytanie nie jest głupie (bo nie ma głupich pytań!), a ja odpowiem tak, jak podpowiada mi intuicja – pierwszą serię robisz delikatnym ciężarem i robisz najwięcej powtórzeń, drugą i trzecią robisz na większym ciężarze i mniej powtórzeń (np. 12 zamiast 15), a czwarta seria to tak na dobitkę bierzesz taki ciężar, który sprawia Ci duży problem, ale nadal jesteś w stanie ukończyć z nim serię (ta czwarta to może być np. 10 powtórzeń). I własnie chyba tutaj jest ta “granica” – dokładasz zawsze tyle ciężaru, żeby przy ostatniej serii czuć jak bardzo jest to wymagające i kosztuje Cię kupę wysiłku, ale jednak nadal być w stanie ukończyć tę serię :). Ale o treningu wiem tyle, co nic, więc może wypowie się ktoś bardziej kompetenty ode mnie – ja kieruję się powyższą zasadą.

    2. J BR 10

      Granicę powinna wyznaczać możliwość zachowania prawidłowej techniki. No chyba, że jesteś osobą, która wierzy, że trening na dużych ciężarach u kobiety powoduje upodabnianie się do mężczyzn.

      1. Monika Gabas

        Ja zauważyłam u siebie taką zależność, że im ciężar bardziej wymagający tym bardziej kontroluję technikę – na zbyt małym obciążeniu jakoś mi trudniej wykonywać hiperpoprawnie wszystkie powtórzenia 🙂