Ten HIIT to HIT!

Moment, w którym na myśl przychodzą Ci przekleństwa, o których znajomość nie podejrzewałbyś siebie. Trenerowi w trakcie zajęć życzysz rychłej śmierci (bo przecież dzięki temu mógłbyś na chwilę odpuścić). A po wszystkim cieszysz się, że żyjesz i zalewa Cię fala dumy i szczęścia (nawet jeśli w trakcie wyglądałeś jak karykatura samego siebie). Tak jest właśnie z HIITem. Bo żeby odchudzanie oprócz ubytku kilogramów zagwarantowało faktyczną poprawę wyglądu trzeba uzupełnić dietę o ćwiczenia. Przecież nie odchudzacie się po to, żeby nadal nie chcieć pokazać się na plaży (tym razem przez wiszącą skórę, rozstępy czy po prostu mało atrakcyjne „zmęczone” ciało). Nie o to chodzi, żeby być cieniem samego siebie, bez siły i zdrowia.  A oprócz korzyści wizualnych, dzięki ćwiczeniom zyskuje się przyspieszony metabolizm (więcej sposobów na podkręcenie przemiany materii tutaj) – mięśnie potrzebują do życia więcej energii niż ta sama objętość tłuszczu. To proste – ich obecność w miejsce tłuszczu automatycznie sprawia spalenie większej ilości kalorii.

Ale dzisiaj o HIIT miała być mowa!

HIIT – spalaj kalorie jeszcze po zakończonym treningu

Muszę zacząć od tego, że HIIT nie jest dla wszystkich. Zdecydowanie nie polubią go początkujący, a trenować w ten sposób nie powinny osoby z problemami sercowymi (złamane serca się nie liczą, te wręcz mogą być najlepszym motywatorem). To jest taki trening, podczas którego pot kapiący z czoła tworzy kałużę na podłodze, serducho wali jak szalone, a pod koniec trzeba walczyć o każdy przysiad. Dzięki temu, że okresowa szalona intensywność przeplatana jest spokojniejszymi (bo spokojnymi na pewno nie) momentami to idą za tym liczne korzyści:

HIIT jako sposób na spalenie tłuszczu
  • często słyszy się, że po treningu interwałowym kalorie spalane są jeszcze po jego zakończeniu – to fakt! HIIT podwyższa metabolizm kwasów tłuszczowych przez co tkanka tłuszczowa jest spalana nawet po zakończeniu ćwiczeń. Na ten efekt nie można liczyć przy nawet średnio intensywnych aerobach (źródełko)
  •  wyniki badań publikowane w Medicine & Science in Sports & Exercise wykazały, że już po dwóch tygodniach treningu (z częstotliwością 3 treningów/tydzień) wydolność tlenowa badanych wzrosła o ponad 100 % (co ważne nie badano sportowców, a zwykłych, przeciętnie aktywnych fizycznie śmiertelników)
  • jest to jeden z tych rodzajów treningów, które mogą stać się plastrem na zły dzień – będziesz tak zmęczony, że przez myśl Ci nie przejdzie… hmmm. W zasadzie nic, bo będziesz skupiony tylko na tym, żeby skończyć zajęcia 😉
  • SZOKUJĄCO zwiększa kondycję
  • trening trwa około pół godziny, więc jest dobrym rozwiązaniem dla zapracowanych
  • zwiększenie wrażliwości na insulinę (czyli przeciwieństwo insulinooporności) – pomoże uniknąć cukrzycy typu 2
  • nie wymaga żadnego sprzętu (choć hantle/talerze są super urozmaiceniem czy raczej gwoździem do trumny w trakcie treningu – praktykowane w FF)
  • jest super, bo możesz dostosować go ściśle do swoich preferencji – zmienną intensywność treningu można praktykować w bieganiu, pływaniu, jeździe na rolkach czy rowerze, a nie tylko podczas zajęć w klubie fitness (choć czasem przydaje się taki bat w postaci trenera 😉

Kwestią sporną jest katabolizm mięśni podczas treningu – różne źródła podają sprzeczne wręcz informacje. Jedne mówią o tym, że rozpad mięśni jest praktycznie niezauważalny, a inny, że wręcz wzmożony. Jeśli ktoś wie coś więcej na ten temat to proszę o uzupełnienie.

A kiedy po treningu trener podchodziz, żeby przybić z każdym piątkę to czuję się tak:

5c6a435c7ba673df74ee064763b304e7

Dla mnie to nie tylko efektywny trening, ale też najskuteczniejszy sposób na odciągnięcie myśli od codziennych spraw. Czyli można powiedzieć, że HIIT to w sumie takie małe SPA! Spróbujcie spojrzeć na to w ten sposób ;). A może już macie taką swoją dyscyplinę, która pozwala na totalne oderwanie się od rzeczywistości? Chwalić mi się tutaj (lub żalić, pocieszę!).

PS. Jestem na finiszu przeprowadzki. 2-3 dni i powinno być po wszystkim :). No. Pod warunkiem, że wróci mój lenovo po 5-tygodniowym urlopie w serwisie. Chociaż batalia o dostęp do Internetu nadal trwa, a kabina prysznicowa jeszcze nie dojechała.

Uff, dobrze, że możemy się kąpać na siłowni