Ten HIIT to HIT!

Moment, w którym na myśl przychodzą Ci przekleństwa, o których znajomość nie podejrzewałbyś siebie. Trenerowi w trakcie zajęć życzysz rychłej śmierci (bo przecież dzięki temu mógłbyś na chwilę odpuścić). A po wszystkim cieszysz się, że żyjesz i zalewa Cię fala dumy i szczęścia (nawet jeśli w trakcie wyglądałeś jak karykatura samego siebie). Tak jest właśnie z HIITem (testowanym przeze mnie kilkukrotnie w Fit Fabric 2.0 w Łodzi z Mateuszem Tersą) Bo żeby odchudzanie oprócz ubytku kilogramów zagwarantowało faktyczną poprawę wyglądu trzeba uzupełnić dietę o ćwiczenia. Przecież nie odchudzacie się po to, żeby nadal nie chcieć pokazać się na plaży (tym razem przez wiszącą skórę, rozstępy czy po prostu mało atrakcyjne “zmęczone” ciało). Nie o to chodzi, żeby być cieniem samego siebie, bez siły i zdrowia.  A oprócz korzyści wizualnych, dzięki ćwiczeniom zyskuje się przyspieszony metabolizm (więcej sposobów na podkręcenie przemiany materii tutaj) – mięśnie potrzebują do życia więcej energii niż ta sama objętość tłuszczu. To proste – ich obecność w miejsce tłuszczu automatycznie sprawia spalenie większej ilości kalorii.

Ale dzisiaj o HIIT miała być mowa!

HIIT – spalaj kalorie jeszcze po zakończonym treningu

Muszę zacząć od tego, że HIIT nie jest dla wszystkich. Zdecydowanie nie polubią go początkujący, a trenować w ten sposób nie powinny osoby z problemami sercowymi (złamane serca się nie liczą, te wręcz mogą być najlepszym motywatorem). To jest taki trening, podczas którego pot kapiący z czoła tworzy kałużę na podłodze, serducho wali jak szalone, a pod koniec trzeba walczyć o każdy przysiad. Dzięki temu, że okresowa szalona intensywność przeplatana jest spokojniejszymi (bo spokojnymi na pewno nie) momentami to idą za tym liczne korzyści:

HIIT jako sposób na spalenie tłuszczu

  • często słyszy się, że po treningu interwałowym kalorie spalane są jeszcze po jego zakończeniu – to fakt! HIIT podwyższa metabolizm kwasów tłuszczowych przez co tkanka tłuszczowa jest spalana nawet po zakończeniu ćwiczeń. Na ten efekt nie można liczyć przy nawet średnio intensywnych aerobach (źródełko)
  •  wyniki badań publikowane w Medicine & Science in Sports & Exercise wykazały, że już po dwóch tygodniach treningu (z częstotliwością 3 treningów/tydzień) wydolność tlenowa badanych wzrosła o ponad 100 % (co ważne nie badano sportowców, a zwykłych, przeciętnie aktywnych fizycznie śmiertelników)
  • jest to jeden z tych rodzajów treningów, które mogą stać się plastrem na zły dzień – będziesz tak zmęczony, że przez myśl Ci nie przejdzie… hmmm. W zasadzie nic, bo będziesz skupiony tylko na tym, żeby skończyć zajęcia 😉
  • SZOKUJĄCO zwiększa kondycję
  • trening trwa około pół godziny, więc jest dobrym rozwiązaniem dla zapracowanych
  • zwiększenie wrażliwości na insulinę (czyli przeciwieństwo insulinooporności) – pomoże uniknąć cukrzycy typu 2
  • nie wymaga żadnego sprzętu (choć hantle/talerze są super urozmaiceniem czy raczej gwoździem do trumny w trakcie treningu – praktykowane w FF)
  • jest super, bo możesz dostosować go ściśle do swoich preferencji – zmienną intensywność treningu można praktykować w bieganiu, pływaniu, jeździe na rolkach czy rowerze, a nie tylko podczas zajęć w klubie fitness (choć czasem przydaje się taki bat w postaci trenera 😉

Kwestią sporną jest katabolizm mięśni podczas treningu – różne źródła podają sprzeczne wręcz informacje. Jedne mówią o tym, że rozpad mięśni jest praktycznie niezauważalny, a inny, że wręcz wzmożony. Jeśli ktoś wie coś więcej na ten temat to proszę o uzupełnienie.

A kiedy po treningu podchodzi Mateusz, żeby przybić z każdym piątkę to czuję się tak:

5c6a435c7ba673df74ee064763b304e7

Dla mnie to nie tylko efektywny trening, ale też najskuteczniejszy sposób na odciągnięcie myśli od codziennych spraw. Czyli można powiedzieć, że HIIT to w sumie takie małe SPA! Spróbujcie spojrzeć na to w ten sposób ;). A może już macie taką swoją dyscyplinę, która pozwala na totalne oderwanie się od rzeczywistości? Chwalić mi się tutaj (lub żalić, pocieszę!).

PS. Jestem na finiszu przeprowadzki. 2-3 dni i powinno być po wszystkim :). No. Pod warunkiem, że wróci mój lenovo po 5-tygodniowym urlopie w serwisie. Chociaż batalia o dostęp do Internetu nadal trwa, a kabina prysznicowa jeszcze nie dojechała.

Uff, dobrze, że możemy się kąpać na siłowni

Zostaw komentarz

  1. Paweł

    Świetnie motywujący tekst, ja od miesiąca walczę z znaną pewnie wszystkim A6W i jeszcze nigdy nie doszedłem w niej aż tak daleko, za to już pierwsze efekty widzę (koszule które jeszcze miesiąc temu opinały mnie jak sznurek dorodną szynkę zaczynają być dobre), choć cały czas nie umiem się zmotywować, żeby iść na siłownię, bo te wszystkie sprzęty są dla mnie zbyt skomplikowane, muszę znaleźć chyba taką z trenerami, bo dotychczasowe były w tym temacie ubogie. A teraz dzięki temu Twojemu wpisowi idę pobiegać 😉
    Pozdrawiam serdecznie

  2. Mjks

    Ja mam jeszcze psychiczną barierę przed hiitem wśród ludzi, więc dziś cisnę go na bieżni! A tak w ogóle to w końcu dotarłam na Fit Pump we wtorek i się zakochałam normalnie. Odnalazłam miłość pod postacią sztangi (mimo, że jeszcze się docieramy). Bardzo pozytywne zajęcia i gdyby nie ogromne zakwasy, które nadal przeszkadzają mi w utrzymaniu dużego kubka z kawą, to dziś też bym na nie pruła z ogromną radością. Dzięki za polecenie! 🙂

  3. Gosia

    Moją miłością (tuż po córci i mężu oczywiście) jest siłownia!!! Nie ma jak wolne ciężary;) Kiedyś zaliczałam różne zajęcia grupowe, najbardziej podobały mi się zajęcia body-step- pół godziny ćwiczeń kształtujących, pół godzinny układ na stepie. Ale z perspektywy czasu czas spędzony na tych zajęciach był stracony. Przez kilkanaście lat trenowania na różnego typu “aerobikach” nie zdziałam tyle co przez pół roku na siłowni. Zaznaczam, że mi nie chodziło o chudnięcie tylko o ujędrnienie, umięśnienie sylwetki. Bardzo długo jednak broniłam się przed siłownią- wydawało mi się to nudne, no i oczywiście mega się wstydziłam. Ale jak zaczęłam to pokochałam siłownię!!
    Pozdr

  4. Gosia

    P. S. Dodam, że jakoś ok 3-4 lat trenuję na siłowni, (bo nie napisałam tego wcześniej)

  5. karoo

    trafiłam przypadkiem na bloga, a pewno zostanę na dłużej 🙂
    od jakiegoś czasu ćwiczę swój metabolizm takimi treningami i efekty są świetne ! 😀

    1. Monika Gabas

      Super! Zapraszam częściej 🙂

      PS. Od jutra, co piątek, przez 10 tygodni będą publikowane darmowe jadłospisy – wpadaj, mże coś Cię zainpisruje:)