Prawdy, półprawdy i gówno prawdy – fakty i mity na temat odchudzania

fakty i mity mem

W porównaniu z poprzednimi tekstami, dziś rzucam mięsem. Z równowagi wyprowadził mnie mój wczorajszy rozmówca, którego uwzględniłam w puncie szóstym.

Fakty i mity na temat odchudzania

1. Poproszę 5 cheesburegerów i Colę light, bo jestem na diecie – MIT

Temat z produktami light jest trudny. Skoro dostarczają mniej kalorii, a celem jest ujemny bilans kaloryczny to wszystko powinno być OK. Ale nie jest. Często zredukowanie zawartości tłuszczu jest nadrabiane dodatkiem cukru. Argumentem, który do mnie przemawia najbardziej jest fakt, że jest to żywność wysoce przetworzona, która ma zły wpływ nie tylko na nasz wygląd, ale i nasze zdrowie.

2. Nie wyjdę na romantyczną kolację, odchudzam się! – MIT

fakty i mity

Naprawdę, nie musisz udawać, że to na co masz ochotę to liść sałaty – nie tylko zrobisz złe wrażenie, ale i niepotrzebnie stracisz okazję na coś pysznego. Jedzenie ostatniego posiłku przed 18 nie ma sensu. Wszystko zależy od tego, o której kładziesz się spać! Sugerowane jest zjedzenie ostatniego posiłku około 2-3 godziny przed snem. Najlepiej jeśli będzie to posiłek lekkostrawny i stanowiący około 15% dziennego spożycia kalorycznego. O pomyśle na dietetyczną kolację piszę w punkcie 8. Poza tym historia pokazuje, że po kolacji zjedzonej o 18 za 3 h robiłam się tak głodna, że musiałam zjeść dużo więcej, niż gdyby był to normalny posiłek, wliczony w dietę 😉

3.  Oliwa jest zdrowa, więc będę używać jej dwa razy więcej – PÓŁPRAWDA

Oliwa z oliwek jest najbardziej uniwersalnym tłuszczem (choć od tygodnia testuję olej kokosowy, żeby mieć pewność:). Oliwa z oliwek zawiera wiele dobrych tłuszczów, witamin to fakt. Ale jak każdy tłuszcz wraz z 1 gramem dostarcza aż 9 kcal, dlatego nie należy z nią przesadzać.

4. Biegam, ćwiczę, chodzę na siłownię, jem za dwóch, bo mogę – PÓŁPRAWDA

Nie, nie możesz. No chyba, że mówimy o diecie na masę :). Ustalmy, że założony cel to redukcja masy ciała. Aby zacząć zrzucać zbędne kilogramy konieczne jest wywołanie ujemnego bilansu energetycznego. Aktywność fizyczna jak najbardziej może w tym pomóc, ale jeśli nadrobisz stracone kalorie w naleśnikarni, albo fast-foodzie efekty będą znikome.

5. Chudnę tylko wtedy, kiedy czuję się głodna – MIT

Ograniczenie liczby spożywanych posiłków nie wyjdzie Ci na dobre. Metabolizm zwalnia, a organizm wchodzi w stan gotowości i tworzy zapasy energii w postaci tkanki tłuszczowej. Najlepiej spożywać 5 posiłków dziennie o w miarę stałych porach, pamiętając, że przy śniadaniu można zaszaleć najbardziej a przy kolacji należy być bardziej ostrożnym

6. Mam trochę ciałka, bo odziedziczyłam to po rodzicach! – MIT

fakty i mity na temat odchudzania

To jeden z moich ulubionych przejawów żywieniowego bełkotu. Na ostatnim wykładzie poznałam statystyki mówiące, że w populacji osób otyłych tylko 0,1% z nich miał genetyczne uzasadnienie. Jest bardzo małe prawdopodobieństwo, że znalazłeś się w tej grupie, więc pogódź się z faktem, że jedyne co mogłeś odziedziczyć po rodzicach to złe nawyki żywieniowe! Masz do wyboru dwie opcje: szukać nowej wymówki albo iść pobiegać, a słodycze rozdać znajomym.

7. Błonnik ułatwia zrzucenie wagi, mówili. Jedz błonnik, mówili – PRAWDA

Błonnik jest bardzo ważnym składnikiem żywieniowym, jednocześnie traktowanym przez Polaków po macoszemu. W wielu badaniach na polskiej społeczności wyraźnie widać niedobory tego składnika odżywczego. 1 g błonnik dostarcza zaledwie 2 kcal i jednocześnie usprawnia pracę przewodu pokarmowego (wchłania wodę). Błonnik pomaga schudnąć, ponieważ (paradoksalnie) jest ciężkostrawny – organizm musi zużyć dużo energii na jego obróbkę (dlatego warto spożywać go w godzinach porannych). Ma wyraźny wpływ na zdrowie układu krążenia – sprzyja redukcji poziom cholesterolu i triglicerydów we krwi.

Uff, to była relacja na gorąco z miejsca zdarzenia. Emocje opadły w trakcie pisania, ale domyślam się, że pominęłam jeszcze kilka ważnych podpunktów. Piszcie swoje spostrzeżenia w komentarzach, stwórzmy tu jakieś „Podstawy żywienia w pigułce”, bo aż włos się jeży na głowie kiedy słucham podobnych głupot 🙂